Okazje dnia

piątek, 12 maja 2017

środa, 1 marca 2017

Pan Stefan i jego strona w sieci



Istniała sobie przez wiele lat... skromna i zaniedbana, głównie ze względu na już nie działający autorski CMS (kreator stron)...
Strona o pisarzu i moim dawnym mentorze Stefanie Garczyńskim (1920-1993).

Po 12 latach stronie i jej bohaterowi należy się nowa szata i nowe funkcjonalności.

To sporo pracy – w przekładaniu materiałów z archiwum, dodawaniu nowych, w utworzeniu grafik i sprawdzaniu funkcji oraz wyglądu w różnych wyszukiwarkach i na urządzeniach mobilnych. Do tego dochodzi ustalenie słów kluczowych (keywords) i opisów (descriptions), korekta po nie zawsze dobrym skanowaniu i OCR tekstów, linkowania...

Szablon, jaki teraz zobaczysz, jest ascetyczny. Będzie lepszy, ale nie to jest teraz priorytetem - w pierwszym rzędzie chciałbym zapełnić stronę treścią.

Pierwszy zarys nowej wersji strony www.StefanGarczynski.pl , w konwencji blogowej, pojawił się z końcem lutego.
Przykładowo zobacz np. tę podstronę, która przypomni ci kim był Autor.

Witryna ma jeszcze dużo 'białych plam' - zarówno ze względu że jestem na początku drogi w tym projekcie, jak i brak szeregu materiałów.

Zatem: poszukuję materiałów o Stefanie Garczyńskim.

Chodzi mi zwłaszcza o to, co trudno znaleźć w Internecie (materiały nieindeksowane publicznie lub nigdy nie udostępnione), głównie o osobiste refleksje o lekturach, swoje i obce recenzje oraz opinie [zachęcam!], wspomnienia, artykuły prasowe (skany, zdjęcia), zdjęcia Autora, pamiątki, dane biograficzne i bibliograficzne, itp.

Z góry bardzo dziękuję i proszę o kontakt albo tu albo bezpośrednio na adres admin(at)stefangarczynski.pl .

#wici #zapytanie #anons #help

niedziela, 8 stycznia 2017

Zupowy detoks


Zupy to przykład slow food „ery pośpiechu” – gotowane na przysłowiowym „niczym”, łatwe do odgrzania przez domowników po powrocie ze szkoły czy pracy, praktyczne, bo można je przechowywać przez 2–3 dni.
Jeśli chcesz przeprowadzić detoks swojego organizmu, najpierw sprawdź, czy jest ci potrzebny. Oto fragment książki "Zupowy detoks"

________________________________________

Rano, zwłaszcza jesienią czy zimą, sprawdzą się na śniadanie; można je wziąć na obiad do pracy czy na zajęcia na uczelni; dzięki nim rodzice "przemycają" warzywa, które dzieci nie zawsze chętnie jadają osobno.
W dalszej części książki opisujemy składniki zdrowych zup z podziałem na pory roku, ponieważ - choć nadrzędna jest zasada odżywiania dla zdrowia - i potrzeby organizmu, i "oferta" ogrodów oraz pól zmieniają się w ciągu roku. Po każdym rozdziale proponujemy przepisy na sezonowe zupy. Całość poprzedzamy wprowadzeniem do detoksu, gdzie znalazły się informacje ogólne na temat oczyszczania, postów i głodówek.
Biorąc pod uwagę wpływ zupowego detoksu wykluczającego jedzenie tzw. wielkiej piątki (cukier, nabiał, gluten, alkohol i kawa*) na stan zdrowia i samopoczucie, warto podkreślić, że jest to proces, który powinien trwać co najmniej 21 dni, a najlepiej 3 miesiące. Ten czas to minimum niezbędne do zauważenia dobroczynnego wpływu zup na: stan skóry, włosów i paznokci, zdrowie brzucha (mniej wzdęć i gazów), mocny i spokojny sen bez nocnego czuwania, spadek wagi ciała oraz przypływ energii do działania.
Wprowadzenie do detoksu
Komu potrzebny jest detoks?
Każdemu! Detoks to nic innego jak oczyszczanie organizmu ze szkodliwych substancji. Dlatego w książce używamy zamiennie słów: detoks i oczyszczanie. Detoks nie jest bowiem okazjonalną "akcją", choć regularne posty i głodówki - podczas których dostarczamy ciału potrzebnej energii - wspomagają go, ale procesem, który stale jest potrzebny naszemu organizmowi.
Kiedy zacząć?
Najlepiej od zaraz. Pamiętajmy jednak, że każda zmiana to proces. Wymaga rozpoznania własnych potrzeb, podjęcia decyzji i zrobienia planu, a potem działania. Poniżej prezentujmy listę pytań, które pomogą ci zidentyfikować potrzebę rozpoczęcia detoksykacji. To może być twój pierwszy krok w procesie zmiany.

Test
▢ 1. Czy często czujesz się zmęczony, a może budzisz się zmęczony?
▢ 2. Czy masz problemy z zasypianiem albo budzisz się w nocy?
▢ 3. Czy masz skłonność do niespokojnego snu?
▢ 4. Czy pocisz się w nocy?
▢ 5. Czy często narzekasz na ból głowy?
▢ 6. Czy przeziębiasz się każdego roku?
▢ 7. Czy w pewnych porach roku często swędzą cię lub łzawią ci oczy?
▢ 8. Czy masz alergię lub katar sienny?
▢ 9. Czy często czujesz się ciężko po jedzeniu?
▢ 10. Czy masz zgagę?
▢ 11. Czy masz wzdęcia po jedzeniu?
▢ 12. Czy często męczą cię gazy?
▢ 13. Czy często miewasz biegunki?
▢ 14. Czy miewasz problemy z wypróżnianiem?
▢ 15. Czy masz nieświeży oddech lub zapach ciała?
▢ 16. Czy masz dodatkowe kilogramy, których nie możesz się pozbyć mimo ćwiczeń i diet?
▢ 17. Czy puchnie ci twarz lub inne części ciała?
▢ 18. Czy masz apetyt na niektóre rodzaje żywności, szczególnie słodycze, nabiał?
▢ 19. Czy swędzi cię skóra, masz wypryski?
▢ 20. Czy masz łamliwe lub rozdwajające się paznokcie?
▢ 21. Czy rozdwajają ci się końcówki włosów?
▢ 22. Czy łapią cię skurcze?
▢ 23. Czy masz cienie pod oczami?
▢ 24. Czy pojawia się u ciebie ból lub sztywność stawów albo mięśni?
▢ 25. Czy masz obniżony nastrój lub mglisty umysł (ciężko ci myśleć i koncentrować się)?
Rozwiązanie testu
Im więcej twierdzących odpowiedzi na pytania, tym bardziej obciążony jest twój organizm i tym bardziej potrzebuje detoksu.
Jeżeli odpowiedziałeś "tak" na co najmniej 5 pytań, to warto zaplanować przeprowadzenie przynajmniej 7-dniowego detoksu.
Jeżeli odpowiedziałeś "tak" na co najmniej 10 pytań, powinieneś jak najszybciej rozpocząć 21-dniowy program oczyszczania.
Dlaczego potrzebujemy detoksu?
Dlatego, że stale narażeni jesteśmy na wchłanianie zanieczyszczeń. Proces rozpoczyna się już w łonie matki. Ustalono, że już w krwi pępowinowej znajdują się toksyczne substancje chemiczne. Według szacunków naukowych w ciele współczesnego człowieka można wykryć co najmniej 700 różnego rodzaju zanieczyszczeń.

Potencjalne najpoważniejsze źródła toksyn to
:
woda pitna
żywność
kosmetyki do pielęgnacji ciała
kosmetyki kolorowe
środki czystości
środki czyszczące
tworzywa sztuczne, farby
zanieczyszczenia powietrza pochodzące m.in. ze spalin, przemysłowej emisji gazów, dymu papierosowego
związki wywołane działaniem pleśni, grzybów, bakterii.
Po co się oczyszczać?
Żeby być zdrowym, żyć świadomie, mieć lepszy kontakt ze sobą i z otoczeniem.
Niektóre choroby mają bezpośredni związek z zanieczyszczeniami i różnego rodzaju trującymi substancjami chemicznymi. Wymieńmy te, z którymi mamy styczność na co dzień: chroniczne zmęczenie, choroby serca, otyłość, cukrzyca, silne wahania nastroju, astma, alergie, niepłodność, zaburzenia hormonalne.
Organizm ludzki jest skomplikowanym ekosystemem, genialnym układem ciała, ducha i umysłu, którego prawidłowe funkcjonowanie zakłócone jest przez stres oraz atakujące nas różnego rodzaju substancje toksyczne. Czynniki te bardzo przeszkadzają w wykorzystaniu olbrzymich możliwości samouzdrawiania, którymi dysponuje ludzkie ciało. Codzienne nawyki żywieniowe pędzącego bez chwili zatrzymania współczesnego człowieka nie tylko utrudniają dostarczanie odpowiednich substancji odżywczych, ale działają wprost niszcząco na organizm.
Pojęcia "dieta" będziemy używać w dwóch znaczeniach: jako sposobu odżywiania i jako okresowej kuracji - w tym miejscu rozumianej jako sposób odżywiania dla zdrowia, a nie ograniczenie ilości lub eliminacja rodzajów pokarmów.
Obecna dieta jest naszpikowana różnymi substancjami chemicznymi, antybiotykami, hormonami, toksynami, które, zatruwając ciało, uniemożliwiają mu zdrowe funkcjonowanie. Podobnie obciążający charakter ma styl życia. Z praktyki diet coacha znane są nam przykłady osób, które, zmieniając swój styl życia, zmieniały swoje przyzwyczajenia żywieniowe, zasady funkcjonowania, odczuwania i działania. Kolejność w drodze zmiany może być też odwrotna, a mianowicie zmiana sposobu odżywiania pociąga za sobą zmianę stylu życia. W tym zakresie każdy może podjąć decyzję: kiedy? gdzie? jak? z kim? po co zrobić pierwszy krok? Czy zacznie od diety, czy od treningu uważności? A może od aktywności fizycznej, zmiany pracy i środowiska? Wszystko to są naczynia połączone, ponieważ zwykle jest tak, że gdy usuniemy przeszkody i bariery stojące na drodze zmiany i zapewnimy naszemu ciału to, czego mu brakuje, wracamy do zdrowia, zyskujemy energię, zaczynamy lepiej wyglądać i dobrze czuć się ze sobą.
...
------------------------------
* votum separatum w sprawie kawy (umiarkowane ilości, rodzaj i jakość kawy) > www.sane.wellnesscoffee.eu
(materiał częściowo z http://kobieta.interia.pl/zdrowie/)

piątek, 23 grudnia 2016

Ukryte terapie cz. 2 - omówienie



Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna.
Cyprian K. Norwid


Po części pierwszej wydanej w 2014 r., która odniosła bezprecedensowy sukces (sprzedaż osiągnęła podobno milion egzemplarzy, ma wydania w j. angielskim i niemieckim), Jerzy Zięba spełnił obietnicę i wydał w połowie listopada 2016 część drugą swej książki. Podejrzewam, że odniesie nie mniejszy sukces, ponieważ grono zwolenników Autora stale rośnie.
Jest wiele książek na temat zdrowia, samoleczenia, ale Ukryte Terapie to niewątpliwie najgłośniejsza pozycja jakukazała się w ostatnim czasie. Ma swoich zwolenników w ludziach, którzy zmagają się ze swoimi problemami zdrowotnymi jak również zagorzałych przeciwników - głównie lekarzy i ludzi z branży farmaceutycznej. Jednym słowem wywołuje skrajne emocje.
Druga część jest kontynuacją pierwszej.
Pierwszą część książki opisałem krótko tutaj.
[*dalej podaję szereg linków do serwisu
www.LepszeZdrowie.info
, gdzie pierwotnie była opublikowana ta recenzja].

Kim jest J
erzy Zięba nie będę wyjaśniał, bo to na tej* stronie było wielokrotnie opisywane.
W jednym zdaniu:
Autor od ponad 20 lat zajmuje się naturopatią, zgłębia tajniki naturalnych metod leczenia i zapobiegania chorobom nowotworowym jak i przewlekłym.
Autor, oprócz już wcześniej przedstawianych źródeł, cytuje wiele zupełnie nowych (z lat 2014 -16), odpowiadając na zarzut przestarzałości informacji. Zresztą, odbywa często podróże do USA i w Europie, gdzie bierze  udział w konferencjach naukowych i rozmawia ze specjalistami.
Zamysł książki opiera się na przekazaniu czytelnikowi wiedzy opartej na badaniach naukowych, które zostały zapomniane, pominięte, zbagatelizowane ukryte, sfałszowane lub uznane za nieistotne (często niesłusznie)
Wśród przyczyn dlaczego nie zostały wdrożone do standardów leczenia, Autor widzi przynajmniej dwie: system edukowania lekarzy oraz system leczenia, które są powiązane z koncernami farmaceutycznymi. Jeśli skuteczne środki lecznicze są zbyt tanie i nie da się ich opatentować, nikt na nich nie zarobi i nie warto ich popularyzować (a nawet zwalcza się je, by nie robiły konkurencji na rynku drogich leków).
A lekarze stali się ... sprzedawcami leków.
W mojej recenzji, a właściwie omówieniu - by nie była za długa, będę odwoływał się do wcześniejszych tekstów.  Uprzedzę także Czytelnika, że moja opinia będzie o tyle tendencyjna, na ile - jak dotąd - jestem przekonanym zwolennikiem Autora. Dlaczego? To też będzie jasne.
Zanim przejdę od swoich refleksji - dane formalne:

Ukryte terapie cz. 2
Autor: Jerzy Zięba
Wydawnictwo: Egida Consulting Sp. z o.o. S.J.
ISBN: 978-83-945130-3-0
Liczba stron: 456
Spis treści
Recenzje

Zamiast Wstępu
O witaminie C ciąg dalszy...
Syntetyczna czy naturalna?
Jak oszukuje się klienta
Witamina C na wszystko?
Witamina C i SEPSA
Podawanie dożylne witaminy C
Witamina C i chemioterapia
Witamina C i antyangiogeneza
Mało znane mechanizmy działania witaminy C
O witaminie D
O cholesterolowym kłamstwie
NORMA NA CHOLESTEROL - NAUKOWE OSZUSTWO
O „lekach” obniżających poziom cholesterolu
O tak zwanym „leczeniu” nowotworów
Nowotwór jako choroba genetyczna?
Mammografia - więcej szkody niż pożytku
Skuteczność chemioterapii czy oszukiwanie pacjentów?
Witamina C – co jeszcze?
Szczepionki – wielkie oszustwo
Źle się dzieje w państwie polskim
O absurdach w polskim światku medycznym
Urzędnik zgodę na leczenie Ci da, albo i nie da
Lekarskie „sądy kapturowe”
Jak naprawić to co jest zepsute?
Czy mamy do czynienia z eksperymentami medycznymi na polskich dzieciach?
O homeopatii
Margaryna - pasza dla ludzi czy żywność
Czy polscy pacjenci to mięso armatnie?
Badania kliniczne czy następne oszustwo?
Do studentów medycyny
Jak pomóc dzieciom z lekooporną padaczką?
Mój sklepik – marka VISANTO
Co dalej?


I jeszcze krótka opinia recenzenta w ramach samej książki, bo chciałbym dalej  i do niej się odwołać:
Jerzy Zięba w drugiej części książki Ukryte terapie zabiera czytelnika we wszechświat równoległy, w którym obowiązują jakby nieco zmienione prawa fizyki. Znajdujemy się w innym otoczeniu, gdzie wszystko, do czego byliśmy przyzwyczajeni, wygląda trochę inaczej. Wynika to z całkowicie zmienionego sposobu spojrzenia na to, czym jest choroba i jakie są możliwości jej leczenia. (...) Równie ważna jest nadzieja, którą Autor daje ludziom chorym będącym bardzo często osamotnionymi ze swoją chorobą.

Niemniej ważne jest to, że Jerzy Zięba budzi w czytelniku "świadomość obywatelską". Wielokrotnie powtarza, że to my czyli obywatele jesteśmy rzeczywistymi pracodawcami urzędników i funkcjonariuszy publicznych, w związku z czym mamy prawo wymagać od nich pracy na rzecz naszego dobra.

Dla jednych jest to szokujące, bulwersujące, niedopuszczalne, a dla innych zaskakujące, emocjonujące i otwierające nowe perspektywy. Jedno jest pewne - Autor budzi emocje u czytelnika i pewne jest, że nie da się przejść obok tej książki obojętnie. Znajdujemy tu ocean informacji przydatnych w podejściu do leczenia wielu chorób przewlekłych i degeneracyjnych stanowiący problem populacyjny. Warto podkreślić, że swoim przeciwnikom Autor wyznaczył trudne zadanie, ponieważ wszystko, o czym pisze, bardzo precyzyjnie dokumentuje cytatami z piśmiennictwa. Zwolennikom "naturalnego" podejścia do leczenia daje kolejną solidną dawkę wiadomości i bezcennych, a czasem jednocześnie prostych, sposobów terapii.
Książka Jerzego Zięby jest warta polecenie każdemu, ale w szczególności tym, którzy niezłomnie nie ustają w zadawaniu sobie pytań i nie przestają się dziwić.
- Dr n. med. Włodzimierz Morawski
-----

Zacznę od owego "równoległego świata". To celne określenie opisujące rozziew pomiędzy tym, co się dzieje i co jest możliwe w zakresie leczenia ludzi. Równolegle istnieje niewydolna w zakresie chorób przewlekłych medycyna akademicka, wyposażona w leki, sprzęt, rzesze specjalistów, duże fundusze oraz drugi świat - mniejszej ilości naturoterapeutów, bez ww. atrybutów, a mających spektakularne sukcesy. Do tej grupy zalicza się też coraz większa grupa lekarzy, która działa ... w podziemiu - obawiając się sankcji systemu, który uznaje tylko to, co proceduralne i dopuszczone urzędowo. Surrealistyczna rzeczywistość.

Ten obrazek pokazuje w pigułce o czym jest mowa w książce. Znajdujemy w niej jednak także mnóstwo pożytecznych szczegółów.
Jerzy Zięba pokazał drogę do rewolucji w spojrzeniu na choroby i możliwości ich leczenia. Dał nadzieję wielu ludziom na wyleczenie, którzy zostali jej pozbawieni. Ukryte terapie to bardzo odważna pozycja, Jerzy Zięba głośno krytykuje nasz system zdrowia, któremu jak się okazuje nie o nasze zdrowie chodzi.
Dalej przedstawiam swoje refleksje na wybrane w książce tematy - mniej więcej w kolejności rozdziałów.
W odniesieniu do każdego tematu Autor podaje liczne źródła naukowe.

Na początek mamy obszerne uzupełnienie wzgl. tomu pierwszego w zakresie witaminy C. Według Jerzego Zięby to niedoceniony, a często cudowny środek na wiele dolegliwości. 
Wyjaśnia także nieporozumienia dot. tzw. lewoskrętności witaminy oraz różnice między kwasem askorbinowym a askorbinianem sodu. Ważne w terapiach są pokaźne dawki witaminy, w przeciwnym przypadku będzie nieskuteczna a w pewnych warunkach może nastąpić tzw. reakcja Fentona związana z zawartością żelaza w patogenach.
Autor dużo miejsca poświęca leczeniu nowotworów (nowotworom Autor przeznaczył duży osobny rozdział książki) witaminą C, także jej aplikacją dożylną. Podaje też dokładne wskazówki dla lekarzy, jak stosować askorbinian sodu, jakie badania wykonywać, aby pomóc pacjentom onkologicznym.
Poza tym Autor (powołując się na badania dra Klennera) podkreśla, że witamina C jest niedoceniana na różnych polach, również jako środek przeciwwirusowy (można np. zmniejszyć za jej pomocą objawy świnki czy ospy, jest wzmianka o niespotykanie szybkich wyleczeniach z różyczki, kokluszu i mononukleozy), a także jako lek na reakcje alergiczne i antidotum na sepsę. 
By nie być gołosłownym J. Zięba przytacza przykłady wyników lekarzy praktyków.
Np. dr Klenner stosując askorbinian sodu podawany dożylnie, wyleczył KAŻDE WZW C w stanie ostrym w ciągu 4 do 6 dni, a dr Bergson całkowite wyleczenie z zatrucia grzybami 67 na 75 pacjentów.
Moją uwagę zwróciła wzmianka o wyleczalności stanów neurologicznych spowodowanych boreliozą. Borelioza jest wielkim współczesnym problemem - byłbym ciekaw dalszych informacji na ten temat.

Następny temat to kłamstwo cholesterolowe. Ponieważ o tym już tutaj* parokrotnie  było (Cholesterol, jajka, tłuszcze, kolagen...11 Największych Kłamstw ŻywieniaSmalec czy olej?,...) to wspomnę tylko o analizie fałszowania badań i przykładach jak manipuluje się statystykami. Ma to odniesienie i do innych badań w medycynie i w ogóle.

Znamienny jest tytuł jednego z dalszych rozdziałów - O tak zwanym"leczeniu" nowotworów.
O ślepej uliczce onkologii też ju
ż wielokrotnie pisaliśmy - np. Petycja w sprawie strategii antynowotworowej, w tym powołując się na wykłady Autora. Ogólnie ujmując - medycyna zwalcza najczęściej objawy a nie przyczyny raka i dlatego jest tak nieskuteczna.
Zostały przypomniane wstrząsające dane statystyczne dotyczące skuteczności wyleczeń, która - wg różnych kryteriów  - nie przekracza ok. 3 procent.
Wśród nowych informacji znajdujemy ciekawe wnioskowanie poddające w wątpliwość genetyczne przyczyny raka (na podstawie analizy procesów w komórce). Wszystko wskazuje, że na tej płaszczyźnie przyczyna nowotworów wcale nie leży w genach, a raczej w mitochondriach.
Dalej Autor rozprawia się z celowością i skutecznością mammografii - by tego znów nie omawiać odsyłam do zaznaczonych linków.
Podobnie z zastosowaniem chemioterapii.
Jerzy Zięba wielokrotnie w swych pracach daje świadectwo skuteczności prostych i tanich środków naturalnych a nawet syntetycznych, które są właśnie dlatego w niełasce medycyny.
Przykładem jest DMSO, silny przeciwutleniacz. Ma on liczne rewelacyjne zastosowania. Rozdział o DMSO nie jest duży, zatem zainteresowanych odeślę do książek jak: DMSO naturalny środek przeciwzapalny i przeciwbólowyDMSO. Strażnik zdrowych komórek lub do nr 32 Biuletynu Zdrowia Ł. Kinga, który jest w całości poświęcony temu specyfikowi.
To Autor uświadomił Polakom istnienie i działanie witaminy K2, po nim wysypały się oferty odnośnych preparatów (opisane szerzej w cz.1).
Innym przykładem takiej naturalnej substancji jest woda utleniona (H2O2).
Jej rewolucyjne zastosowania opisywał prof. Iwan Nieumywakin, o książce którego kiedyś było i w naszym serwisie (Leczenie wodą utlenioną, Co jest najważniejsze w życiu).
Jerzy Zięba 
podaje dokładnie metody stosowania doustnego i dożylnego. Przy okazji uzupełnia o szczegóły procedurę radzenia sobie z kłopotami z zatokami (co było uprzednio opisane w tej notatce).
Osobno Autor omawia zastosowanie w leczeniu raka (i nie tylko) takich  substancji jak sulfat hydrazyny, chlorek cezu, wreszcie słynnej amigdaliny (witaminy B17).
Wokół B17 narosło wiele mitów. Autor, jak zawsze - chociaż podaje wiele źródeł naukowych, równie a może bardziej ceni wyniki praktyczne w stosowaniu różnych terapii.
Podane są liczne konkretne przykłady bardzo dużej skuteczności amigdaliny, zarówno na podstawie wielololetnich badań na grupach pacjentów jak i spektakularnych przypadków pojedynczych (z opisem).
Jak dla mnie, duże wrażenie robi opis diety ketogennej w leczeniu chorób przewlekłych.
Po raz kolejny potwierdza si
ę siła przemyślanych diet, przy czym akurat ta, pomimo że opracowana już 100 lat temu, jest stosunkowo mało znana. I dlatego rozdział o tej metodzie jest cenny. Zwłaszcza,  że jest metodą na tak poważne, "nieuleczalne" choroby jak cukrzyca typu 2 i nowotwory!
W odniesieniu do raka, kluczowa jest taka obserwacja: Komórka może pozyskiwać energię z glukozy lub z tłuszczu, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to z ciał ketonowych. Natomiast komórka nowotworowa takich możliwości nie posiada - może pozyskiwać energię tylko z glukozy i to w mało efektywnym procesie fermentacji. Tę jej ogromną słabość można wykorzystać w leczeniu dietą nastawioną na tłuszcze i b. małą ilość węglowodanów i białek (dieta ketogenna). Autor dość dokładnie omawia sposoby stosowania (sam stosuje u siebie) i uwarunkowania metody.
Opisom tych wszystkich metod nieodmiennie towarzyszy retoryczne (bo nikt na nie odpowiada) pytanie:
dlaczego medycyna tego nie stosuje dla dobra pacjentów?
 
O ile sprawom zagrożeń ze strony szczepionek (patrz nasze artykuły zbiorcze), Autor poświęcał wiele prelekcji, to w 2. części Ukrytych terapii, oprócz dodatkowych "smaczków", porusza dodatkowy aspekt - piramidalnej hipokryzji jaka się wiąże z tym tematem.
Zarówno w pozorowaniu troski o zdrowie publiczne, o zdrowie dzieci, jak i w ogóle - w zagadnieniach profilaktyki (patrz np. ww. sprawa mammografii), w braku ostracyzmu wobec wszechobecnemu alkoholowi i papierosom, a zwalczaniu naturalnych środków leczniczych, itd. Trudno uwierzyć, że stoi za tym tylko niewiedza...
Procedury w tym zakresie chronią zarówno lekarzy jak i urzędników a nie pacjenta. Przypadki uszkodzenia zdrowia po podaniu szczepionki, nie zawsze są zgłaszane do sanepidu. Weźmy również pod uwagę, że skutki uboczne podania szczepionki mogą wystąpić po kilku czy nawet kilkunastu latach i wówczas tym bardziej nikt nie weźmie za to odpowiedzialności, bo będzie to bardzo trudne to udowodnienia.
Czym różnią się obecne szczepionki od tych, które kiedyś były podawane? Przede wszystkim kiedyś szczepionka była na pojedynczego wirusa, teraz mamy produkt niemalże „all in one”. Układ odpornościowy małego dziecka (zwłaszcza noworodka)  nie jest gotowy na taką ilość stymulatorów aby wytworzyć przeciwciała na różnego rodzaju wirusy równocześnie. Kiedyś nie było aż tylu szczepionek i nie były podawane tak maleńkim dzieciom.
Jednak hipokryzja i absurd idzie dalej.
Jerzy Zięba przypomina, punkt po punkcie, zapisy konstytucyjne, ustaw o zdrowiu, w kodeksie etyki lekarskiej, w przepisach międzynarodowych, w Przysiędze Hipokratesa, w Kodeksie Karnym, które są nieustannie łamane, jakby lekarze i Izby Lekarskie działali w jakimś państwie w państwie! Szokujące, ale prawdziwe.
W szczególności - nie ma prawa by rodziców, którzy nie szczepią dzieci wg standardowego kalendarza, można  było do tego zmuszać oraz nakładać kary.
Tylko jeden przykład:

Kodeks etyki lekarskiej w art. 15 stanowi, że postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego. Istotną regulacją w tej materii jest również art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny, zgodnie z którą: „Nie można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i świadomej zgody osoby jej poddanej. Przed dokonaniem interwencji osoba zainteresowana otrzyma odpowiednie informacje o celu i naturze interwencji, jak również jej konsekwencjach i ryzyku. Osoba zainteresowana może w każdej chwili swobodnie wycofać zgodę”.

Temat jest szerszy - dotyczy zastraszania lekarzy i społeczeństwa przez system, w którym władze administracyjne a nie niezależny lekarz, decydują o zdrowiu człowieka, często pod wpływem zabiegów korupcyjnych ze strony przemysłu farmaceutycznego. Uczciwi lekarze, z powołaniem do niesienia prawdziwej pomocy człowiekowi, muszą ukrywać się w podziemiu medycznym, ponieważ Naczelna Izba Lekarska poluje na takich lekarzy jak na czarownice. Za to, że skutecznie leczą i ratują życie, ale wg innych (a nie z katalogu) procedur i stosując środki spoza farmakopei.
Sprawa wciąż wraca jako bezsilne "wołanie na puszczy", ale Autor ma nadzieję obudzić sumienie i rozsądek - jeśli nie władz, to poprzez ruch społeczny i świadomość obywateli, o tym jak są oszukiwani, wykorzystywani i krzywdzeni.
Temu był poświęcony projekt prostej nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza, zgłoszony autorsko ju
ż ponad półtora roku temu (ponownie przytoczony w książce).

Autor organizuje też inicjatywy społeczne pomocy dzieciom jak Polacy dla Polaków. Zwraca się z apelami do różnych środowisk, w tym do samych lekarzy, by ci zrobili coś dla odzyskania swojej godności i możliwości dużo skuteczniejszego leczenia.
Powracając do książki - są podane dalsze bulwersujące przykłady opresji i zakłamania.

Np. w Polsce, jak bodajże nigdzie indziej na świecie, osoby poddawane testom klinicznym, nie uzyskują za to wynagrodzenia, natomiast lekarz, który pozyska pacjenta do takich badań - bywa, że dostaje spore wynagrodzenie.
Albo, że około połowa dopuszczonych do obrotu w Unii Europejskiej leków nigdy nie była przebadana klinicznie.
Natomiast producentom suplementów, w tym minerałów, nie wolno w opisie (etykieta) podać że  cokolwiek leczą, a nawet że na cokolwiek pomagają lub wspomagają leczenie (z praktyki Autora, który walczy z urzędnikami przy legalizacji swych preparatów).

Książka jest emocjonalna i wobec przedstawionych faktów - nie mogła być inna.
Zięba dał wyraz i moim uczuciom, gdy wielokrotnie widziałem bezradność lekarzy wobec cierpiących, zwłaszcza dzieci i młodych ludzi, i ich bełkot o nieuleczalności danych przypadków.
Używając popularnego ostatnio języka publicystyki politycznej J. Zięba "rozjeżdża", "miażdży" oraz "zaorowuje" oponentów siłą argumentów i przykładów. Może nie w każdym punkcie, ale i tak wystarczy...
Książka może będzie terapią szokową dla świata medycyny konwencjonalnej, pacjentów i lekarzy. Bo czas co
ś zmienić.
A dla wielu czytelników - stała się inspiracją do poszukiwania kolejnych informacji z różnych źródeł.

Ogólnie - mam wielkie słowa uznania dla pana Jerzego, za jego poświęcenie i pracę w całości: wykłady, artykuły, akcje i za książki,  za to że uświadamia Polaków jak bardzo są oszukiwani przez skorumpowany świat medyczny. A przede wszystkim za rady, co robić aby poprawić nasz zdrowie.
Autor rozpoczął już pracę nad częścią trzecią, obiecał w niej napisać więcej o chorobach przewlekłych.

Sprawy formalne
Autor napisał swoje dzieło nieco w stylu gawędy, używa potocznych sformułowań i emotikonów. Książka jest trochę 'przegadana' - pewne myśli powtarzają się (co może ma swój cel). Mnie to nie przeszkadza, ale kogoś innego może zrazić, rzekomo obniżając powagę pracy.
Uważam, że jest za słabe wyróżnienie typograficzne rozdziałów. Ich nazwy powinny się odróżniać od wytłuszczeń pewnych zdań.
W książce dość szeroko stosowane są QR kody do szybkiego łączenia się z podawanymi źródłami - dobry pomysł.
Ze względu na ilość szczegółowych informacji przydałby się indeks do książki (książek).

Leszek Korolkiewicz

sobota, 17 grudnia 2016

Zasady pisowni i edycji


Publikujesz? Zadbaj wiec o poprawność edycyjną i w pisowni. Każdy z nas popełnia błędy, zwłaszcza w mowie i w swobodnych wypowiedziach w Internecie, zwłaszcza w szybkich formach jak wpisy i komentarze. Dziś tak się spieszymy - ze szkodą dla jakości... Osobnym obszernym zagadnieniem jest dobra polszczyzna.
Jednak, gdy publikujemy artykuł, a jeszcze bardziej książkę, okażmy większy szacunek dla czytelnika i dla swego dobrego imienia jako autora.
Jako inżynier nie odebrałem w tym zakresie wykształcenia poza szkolnym, ale jestem dość wrażliwy na te sprawy, stąd ta notatka, która i mnie posłuży czasem jako pomoc. A i tak zapewne nie ustrzegę się błędów, zwłaszcza wynikających z możliwego niedokładnego przeniesienia treści ze źródła poniższych porad (źródło podaję w stopce), a także ze względu na pewną niedoskonałość tutejszego edytora. Ale i źródło nie uniknęło błędów :) - postarałem się poprawić te, które zauważyłem. Dziś tylko o podzagadnieniu jak w tytule.
1. Brak polskiej czcionki, z polskimi znakami.
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają - wszyscy znamy te słowa Mikołaja Reja. Jesteśmy Polakami - naszym obowiązkiem jest kultywowanie tradycji i stosowanie prawidłowej pisowni polskich znaków. W przypadku braku stosowania znaków z ogonkami i innymi znakami diakrytycznymi często usprawiedliwiamy się brakiem polskiej klawiatury na obcojęzycznym systemie. Nie jest to żadne usprawiedliwienie - instalacja polskiej klawiatury jest dziecinnie prosta i sprowadza się do kilku kroków. Tutaj znajdziemy prosty opis z obrazkami dla systemu Windows. (link is external). Jeśli mamy inny system? Każdy wie co to jest wyszukiwarka - są na ten temat setki artykułów. Nie usprawiedliwiajmy się lenistwem. Co po zainstalowaniu? Nadal walka z lenistwem - wyrobienie przyzwyczajenia i nawyku do wpisywania tych polskich znaków.
2. Stawianie spacji gdzie tylko się da:
  • przed przecinkami, kropkami, dwukropkami, wykrzyknikami, pytajnikami,
  • po nawiasie otwierającym i przed zamykającym,
  • na początku akapitu,
  • po cudzysłowie otwierającym i przed zamykającym,
  • przed oznaczeniem przypisów,
  • po oznaczeniu przypisów (przed kropką kończącą zdanie),
Wszystko to bardzo rażące błędy. Koniecznie ich unikajmy!
3. Używanie klawisza <ENTER> pod koniec każdej linii tekstu. To zadziwiający błąd. Piszący nie dowierza komputerowi i gdy dochodzi do końca linii, używa tego klawisza (jak w maszynie do pisania). A przecież <ENTER> winien być używany wyłącznie na końcu akapitu.
4. Używanie kreski ukośnej - "/" - zamiast nawiasu, cudzysłowu. Nawet większość maszyn do pisania ma znaki nawiasów, cudzysłowu, a co dopiero komputer! Nie ma powodu, by używać niewłaściwego, a tym bardziej niejednoznacznego, znaku.
5. Zamykanie drugą kropką zdania kończącego się skrótowcem z kropką - (itd..). Jest to błąd.
6. Używanie podwójnych spacji (do „porządkowania” tekstu?). Jedna spacja zdecydowanie wystarczy. Dwie zniekształcają później łamanie tekstu – powodują powsta­wanie nieoczekiwanych „dziur”.
7. Jednoczesne używanie cudzysłowów i kursywy. Albo jedno, albo drugie. Cudzysłowu można użyć przy kursywie tylko wtedy, gdy występuje wewnątrz cytowanego tekstu, ale nie dla oznaczenia samego cytatu.
8. Używanie cudzysłowu w połączeniu ze zwrotem „tak zwany” (tzw. „bohater”). Albo jedno, albo drugie.
9. Używanie kropki na końcu tytułów i śródtytułów. W tytułach naszych wpisów czy komentarzy nie używamy kropek. To samo zobaczymy w książkach.
10. Używanie >> zamiast » i << zamiast «. Pierwszy znak uzyskuje się, przy wciśniętym klawiszu ALT, wystukując z klawiatury numerycznej 175, drugi – 174.
11. Stawianie cudzysłowu po kropce kończącej przytaczany tekst. Powinien być stawiany przed. Kropka zawsze zamyka zdanie, nie cudzysłów.
12. Używanie wielkich liter (wersalików) do tytułów (np. TYTUŁ). Jest to błąd.
13. Stawianie kropek lub spacji w środku skrótowców, na przykład: i.t.p., albo używanie w nich kreski ukośnej: w/w, w/g. Błąd.
14. Używanie ukośnej kreski w skrótach (Brześć n/Bugiem, o/Wrocław). Winno być: Brześć nad Bugiem, Oddział Wrocław lub o. Wrocław).
15. „Uzupełnianie” końcówkami liczebników porządkowych, np. 5-tego, 90-tych, 121-szy, 2-gi, plan 6-cio letni. W języku polskim obowiązuje zasada oznaczania takich liczebników jedynie kropką. Powyższe przykłady powinny być więc zapisane: 5., 90., 121., 2., plan 6-letni (lub – lepiej: sześcioletni). Nie stawia się kropek przy zapisie godzin i lat albo wówczas, gdy jasne jest, że mamy do czynienia z liczebnikiem porządkowym (5 pułk).
16. Stawianie kropki (w środku zdania) po liczebnikach głównych (Było 20. kur). Błąd.
17. Stawianie kropki po cyfrach rzymskich (wiek XIX.). Błąd. Wyjątkiem jest, oczywiście, koniec zdania.
18. Pomijanie kropki w niektórych skrótowcach (m.in.). Błąd.
19. Dzielenie przecinkiem zwrotów „zwłaszcza że”, „mimo że”, „tym bardziej że”, „tyle że”. W tym wypadku „że” wcale nie sygnalizuje konieczności użycia przecinka. Przecinki stawiamy przed tymi zwrotami.
20. Sklejanie pierwszych liter imion z nazwiskami (np. J.Kowalski) oraz sklejanie cyfr roku z literą „r” (np. 1999r.) i opuszczanie kropki (np. 1999 r). Najczęściej kropka bywa opuszczana przez piszących, gdy zaraz po niej wystąpić ma przecinek (np. 1999 r, po którym...). Autorzy obawiają się bezpośred­niego sąsiedztwa kropki i przecinka, pomijają więc kropkę.
21. Sklejanie skrótów „tys.”, „mln”, „m”, „cm”, „km”, „g”, „kg” z poprze­dzającymi je cyframi (100m). Błąd.
22. Poprzedzanie „itd.” i „itp.” przecinkiem (...gazety, książki, itd.). Błąd.
23. Poprzedzanie przecinkiem nawiasu [... mimo że była mała, (2 cm) to groziła...]. Przecinek, jeżeli konieczny, występuje po nawiasie zamykającym.
24. Oddzielanie przecinkiem dat od reszty zdania [14 marca 1687 roku, Jakub II wydał...]. Ta dziwaczna maniera występuje coraz częściej.
25. Używanie wykrzyknika z pytajnikiem lub samego pytajnika w funkcji wykrzyk­nika. To błąd!?
26. Używanie średnika zamiast dwukropka (w zebraniu uczestniczyli; Piotrowski, Kowalski...). Błąd.
27. Nadużywanie średnika. W większości wypadków, kiedy piszący używają średnika, wystarczy słabszy odeń znak interpunkcyjny: przecinek. Rola średnika jest przez wiele osób źle rozumiana.
28. Brak spacji przed nowymi zdaniami, brak spacji po przecinkach w zdaniach wielokrotnie złożonych, brak spacji przed nawiasem otwierającym, po zamykającym. To dość rażące błędy. Takie teksty bardzo ciężko się czyta. Przykład: Podaję przykład,który(dość dobrze)obrazuje błąd.Takie teksty fatalnie się czyta.
______________________________________________________
Źródło: http://niepoprawni.pl/przewodnik/zasady-pisowni. A pierwotny poradnik (nieco szerszy, zawierający też opis najczęstszych błędów językowych) znajdziesz tutaj http://www.wydawnictwo-lena.pl/poradnik.html Opr. Leszek Korolkiewicz