Okazje dnia

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Zięba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Zięba. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 maja 2021

Lektura na najbliższe dni i miesiące

 Aktualnie instaluję się na lato w swojej "daczy" w lesie. Po ogarnięciu pozimowych porządków i pracach w ogrodzie chcę się poświęcić lekturom.
Temat przewodni - zdrowie, a o innych za chwilę.
Już zamówiłem 3. część Ukrytych terapii Jerzego Zięby. Poprzednie były bestsellerami, ale ta część będzie jeszcze większym.
To spore dzieło - opisałem je dość dokładnie w tym wpisie http://lepszezdrowie.info/Ukryte_terapie_3.htm, 
którego nie będę tu powtarzał ale zachęcam do spojrzenia (a przy okazji do Nowości miesiąca - pod koniec maja będą nowe).
Co do książek o zdrowiu - mam ich w domu już kilkaset (patrz Moja biblioteczka zdrowia), przez co nie zdążyłem jeszcze wszystkich przeczytać lub doczytać do końca.
Zatem zamierzam latem to nadgonić - przynajmniej częściowo.

Oprócz tego parę książek z innej beczki, zwłaszcza z zakresu filozofii a nawet polityki (żona zabiera swój zbiorek na te tematy), najnowszych książek Igora Witkowskiego (o starszych ogólnie pisałem tutaj, a później jeszcze o pojedynczych tytułach), coś dla ducha i ciała - po Hygge, zabieram podobną - Skandynawski sekret - 10 prostych rad jak żyć szczęśliwie i zdrowo (Dr Bertil Marklund) oraz zestaw książek wokół tematu ukochanej matematyki (tak! - to pokłosie moich studiów), np. intryguje mnie zwłaszcza Tajemnicza liczba e i inne sekrety matematyki (B. Miś) - niby poziom podstawowy, ale warto sobie parę spraw odświeżyć...
Na działce przezimowało parę książek z literatury pięknej, i chociaż wiem, że i tak nie ogarnę wszystkiego, to coś z tego traktuję jako must read.

Z tego względu i na tym blogu latem nie będzie zapewne nic działo - czas nie jest z gumy, a nie tylko książkami człowiek  żyje...

środa, 22 maja 2019

CHOLESTEROL naukowe kłamstwo - Uffe Ravnskov

Cholesterol. Naukowe kłamstwo w księgarni

Opis Wydawcy

Książka ta została napisana po to, by przekazać czytelnikowi i jego lekarzowi prawdę o cholesterolu i chorobie wieńcowej. Są to fakty, które firmy farmaceutycznych nie dopuściły do publikacji.

Książka zawiera naprawdę szokujące informacje, UKRYWANE przed środowiskiem medycznym. Lekarz, który nie zna prawdy o cholesterolu, zupełnie niechcący, wyrządza krzywdę pacjentowi i nie może podjąć właściwego postępowania terapeutycznego.

Dr. Uffe Ravnskov obala wiele powszechnie uznawanych poglądów dotyczących cholesterolu oraz jego wpływu na powstawanie choroby wieńcowej i miażdżycy. Wskazuje na karygodne błędy, niedbalstwo, kłamstwa i manipulacje danymi statystycznymi, jakimi posługiwano się, aby osiągnąć takie wyniki, jakich oczekiwano, w celu zastraszenia ludzi. Bezlitośnie demaskuje połączenia finansowe pomiędzy firmami farmaceutycznymi i autorami badań klinicznych” na zlecenie”.

Autor nie opiera się na domysłach, teoriach czy własnej opinii, ale na konkretnych badaniach klinicznych, które cytuje w swojej książce.

Książka, napisana prostym językiem, stanowi kompendium wiedzy, z którym każdy lekarz i pacjent powinien się zapoznać.  Te fakty opisał uzasadniając je w sposób niezwykle solidny.

Cholesterol nie jest śmiercionośną trucizną, ale substancją niezbędną dla wszystkich komórek organizmu ssaków.
Sztuczne obniżanie poziomu cholesterolu jest bardzo groźne dla zdrowia człowieka.
Zbyt niski poziom cholesterolu jest bardziej groźny niż zbyt wysoki.
Taka sama ilość osób umiera na zawał mając NISKI poziom cholesterolu jak i osób z wysokim poziomem.
Produkcja cholesterolu przez Twój organizm wzrasta, kiedy spożywasz mało tłuszczy, a zmniejsza się, kiedy spożywasz ich więcej.
Propagowana dieta o niskiej zawartości tłuszczu zwierzęcego (nasyconego) nie może obniżyć poziomu cholesterolu więcej niż zaledwie o kilka procent.
Wiele środków farmakologicznych obniżających poziom cholesterolu jest niebezpiecznych dla zdrowia i może przyspieszyć zgon.
Nowe lekarstwa obniżające cholesterol, nazwane „statynami”, stymulują powstawanie komórek rakowych.
Człowiek może stać się agresywny lub mogą się pojawić u niego tendencje samobójcze, jeśli jego poziom cholesterolu zostanie nadmiernie obniżony
Zbyt duży udział w diecie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (pochodzących z roślin) może wywołać miażdżycę.
Wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które miały zapobiegać chorobom serca, wywołują infekcje i raka u szczurów.
Jeśli spożywa się zbyt dużo tłuszczów roślinnych, organizm starzeje się przedwcześnie, czego objawem zewnętrznym jest pomarszczona skóra, a wewnątrz ciała pojawiają się podobne niekorzystne zmiany w narządach wewnętrznych.
Ludzie z niskim poziomem cholesterolu mają podobną ilość blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych jak ci, którzy mają wysoki poziom cholesterolu.
Ponad trzydzieści badań naukowych przeprowadzonych na ponad 150000 osób wykazało, że osoby, które przeszły zawał serca, nie spożywały więcej tłuszczów nasyconych ani mniej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych niż inni ludzie.
Starsze kobiety, które mają wysoki poziom cholesterolu żyją dłużej niż kobiety z niskim poziomem cholesterolu.
 Wiele z powyżej przytoczonych faktów przez dekady było opisywanych w publikacjach naukowych i książkach, ale propagatorzy koncepcji „Dieta–serce” ukrywali je i nigdy ich nie podawali do wiadomości opinii publicznej.

Dane techniczne
  • Tłumacz: Zięba Jerzy, Dobrowolska Izabela
  • Języki: polski
  • Rok wydania: 2009
  • Ilość stron: 304
  • Format: 14.5x20.5cm
  • Oprawa: Miękka
Dodatkowe informacje ze strony  
"Zapraszam do kilku zaledwie fragmentów książki:
[…]
Obliczono, że ryzyko wystąpienia występującej samoistnie polineuropatii jest 16 razy wyższe u tych, którzy używają statyn („leków” obniżających poziom cholesterolu), niż u tych, którzy ich nie używają, przy czym ryzyko to jest jeszcze wyższe u osób używających statyn dłużej niż dwa lata
[…]
A więc około 20% wszystkich mężczyzn leczonych statynami (tzn. 1 na 5) może doświadczyć problemów dotyczących ich życia seksualnego.
[…]
Istnieje wiele powodów, aby przypuszczać, że wysoka liczba poronień (aż 42), opisanych przez dra Edisona i dra Muenke, również była spowodowanych przez statyny. Należy pamiętać, że przemysł farmaceutyczny przygotowuje się do sprzedaży statyn bez recept, co oznacza, że wiele kobiet w wieku rozrodczym będzie mogło zażywać statyny bez kontroli medycznej. Konsekwencje tego będą wstrząsające.
[…]
W ulotce załączanej do prawastatyny można przeczytać o ryzyku wystąpienia mniej niebezpiecznych skutków ubocznych, chociaż żaden z nich nie występuje znacznie częściej niż w grupie kontrolnej. Nie wspomina się natomiast nic o możliwości wystąpienia raka piersi, mimo że jest to jedyny skutek uboczny, który występuje ze znaczną częstotliwością.
[…]
Autorzy badań PROSPER uznali, że: „umieszczając to zjawisko w kontekście”, jak napisali w swoim raporcie, uwzględnili liczbę nowych przypadków raka we wszystkich badaniach prawastatyn wziętych razem i nie stwierdzili wtedy znacznego wzrostu występowania raka. Niestety, w swoich obliczeniach nie uwzględnili oni istotnej liczby przypadków innego raka skóry niż czerniak!
[…]
Analiza danych jasno wykazała, że statyny mogą spowodować powstanie nowotworów nawet w tak krótkim okresie jak 4 czy 5 lat, jakim był średni czas leczenia statynami w grupie z nowotworem. Tak jak w przypadku raka skóry i raka piersi, rak układu limfatycznego jest łatwy do wykrycia, przynajmniej w porównaniu z nowotworami organów wewnętrznych.
[…]
Jak można odczytać z tabeli 8 A, korzyść z podania statyn, jaką osiągnięto  w badaniach CARE w postaci redukcji liczby zawałów serca, wyniosła 1,1%. Równocześnie straty z powodu wystąpienia raka wyniosły 4,2%.
Jeśli policzyć to jeszcze raz w taki sposób, jak liczą to kierownicy badań, jako ryzyko względne raczej niż absolutne, różnice te są jeszcze bardziej uderzające: 12% mniej zawałów serca, za to 1500% więcej przypadków raka piersi. Jednak nigdy skutków ubocznych nie liczy się w ten sposób.
W ten sposób pokazywane są tylko efekty pozytywne. (Niestety, autorzy nie podali liczby śmiertelnych zawałów serca dla każdej płci z osobna. Liczby w tabelach odnoszą się do obu płci).
[…]
Najciekawszym odkryciem było jednak stwierdzenie braku korelacji między stopniem zwapnienia i poziomem LDL lub jakąkolwiek inną frakcją lipidów. Autorzy badań nie skomentowali tego odkrycia, gdyż oczywiście jest ono wielce niewygodne dla zwolenników koncepcji „Dieta–serce”.
[…]
Wiele badań wykazało, że osoby z wysokim poziomem cholesterolu są zdrowsze pod wieloma względami niż osoby o niskim poziomie cholesterolu.
[…]
Szczegółowe dane ich zdolności do uczenia się, wyciągania wniosków, koncentracji i zmysłu organizacyjnego wykazały, że istniał bezpośredni związek tych możliwości intelektualnych z poziomem cholesterolu – im wyższy był poziom cholesterolu tym bardziej byli psychicznie sprawni
 […]
W związku z tym twierdzenie, że leczenie statynami lub niski poziom cholesterolu chronią przed chorobą Alzheimera nie ma podstaw naukowych, wyniki badań sugerują raczej coś odwrotnego. 
[…]
Doktorzy Willam Kannel i Tavia Gordon, autorzy raportu końcowego, w podsumowaniu napisali: „Wyniki badań wskazują na potrzebę zachowania pewnej ostrożności co do hipotezy łączącej dietę z poziomem cholesterolu w surowicy krwi. Poziom cholesterolu w grupie badań z Framingham wahał się w szerokim zakresie. Tak dużą zmienność poziomu cholesterolu u poszczególnych osób można zapewne wyjaśnić, ale wyjaśnieniem tym nie jest dieta”.
Z nieznanych powodów rezultaty tych badań nigdy nie zostały opublikowane.
Rękopis tych badań ciągle leży w podziemnych archiwach, gdzieś w Waszyngtonie.
[…]
Przeprowadzono dokładne obliczenia na podstawie danych dotyczących 3000 produktów żywnościowych używanych przez Amerykanów. Naukowcy podzielili uczestników badań na trzy grupy według ich poziomów cholesterolu: wysoki, średni i niski. Okazało się, że nie znaleziono żadnej różnicy w ilości każdej z kategorii produktów żywnościowych pomiędzy poszczególnymi grupami badawczymi. Na uwagę zasługuje ponadto fakt, że grupa z niskim poziomem cholesterolu spożywała taką samą ilość tłuszczu nasyconego jak grupa, która miał wysoki poziom cholesterolu
[…]
Podczas gdy po drugiej wojnie światowej śmiertelność z powodu choroby wieńcowej zwiększyła się w większości krajów, w Szwajcarii zmalała. Jeśli spadek ten byłby poprzedzony spadkiem spożycia tłuszczów zwierzęcych, Szwajcaria stałaby się modelem dla służby zdrowia w innych krajach. Zwolennicy koncepcji „Dieta–serce” nigdy jednak o Szwajcarii nie wspominają, ponieważ w czasie, kiedy śmiertelność w tym kraju spadła, spożycie tłuszczów zwierzęcych wzrosło tam o 20%
[…]
Jeśli przeanalizujemy dane tabelaryczne zawarte w publikacji „Dieta i zdrowie”, to dojdziemy się do wniosku, że różnice w wynikach nie były statystycznie istotne i mogły być po prostu dziełem przypadku. Dlaczego autorzy opracowania „Dieta i zdrowie” nie wspomnieli o tym, że ci, którzy mieli zawał, spożywali więcej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych?
[…]
Więcej takich badań zostało opublikowanych po ukazaniu się mojego przeglądu.
Wyniki wszystkich tych badań były takie same: nie znaleziono zależności pomiędzy liczbą zachorowań na chorobę wieńcową a ilością spożywanych tłuszczów zwierzęcych, nasyconych
[…]
Jeśli spożywanie tłuszczów nasyconych prowadzi do wysokiego poziomu cholesterolu, a wysoki poziom cholesterolu prowadzi do zwężenia światła tętnic, to ludzie spożywający duże ilości tłuszczów nasyconych powinni mieć zdecydowanie bardziej zaawansowane zmiany miażdżycowe niż ci, którzy stosują się do oficjalnych zaleceń i tłuszczów zwierzęcych nie jedzą. 
Żeby się przekonać, czy jest to prawdą, naukowcy zbadali zmiany miażdżycowe u zmarłych osób, a ich dietę przed zgonem uważnie przeanalizowano i porównano spożycie tłuszczów nasyconych z tymi zmianami. Nie znaleziono żadnego związku. Zmiany miażdżycowe u tych, którzy unikali tłuszczów nasyconych jak trucizny były takie same jak u tych, którzy spożywali bardziej smaczne posiłki, objadając się wręcz dobrym tłuszczem zwierzęcym.
Odkrycia te są zgodne z wynikami „Międzynarodowego projektu badań nad miażdżycą”. W ramach tego programu patologowie z niezwykłą dokładnością przebadali tętnice 20 000 zmarłych osób z 15 różnych grup ludności. Stopień zmian miażdżycowych u zmarłych w różnych krajach porównano z dietą, jaką stosowali. Ponownie nie stwierdzono żadnego związku
[…]
Co więcej, skoro uważa się, że efektem zmniejszonego spożycia tłuszczów nasyconych jest zmniejszony poziom LDL, jest niezwykle ciekawe, że najniższy poziom LDL występował u tych, których spożycie tłuszczów nasyconych zwiększyło się w czasie przeprowadzanych badań. O tym jednak nie wspomniano w opisie badań, ale bardziej dociekliwi czytelnicy mogą zauważyć tę informację, analizując dane w jednej z załączonych tabel.
[…]
Najbardziej zaawansowane zmiany miażdżycowe wystąpiły u tych kobiet, które spożywały najmniej tłuszczów nasyconych i najwięcej węglowodanów oraz tłuszczów wielonienasyconych
[…] 
U mężczyzn w wieku ponad 47 lat poziom cholesterolu nie miał żadnego wpływu na umieralność. Ci, którzy w wieku 48 lat mieli niski poziom cholesterolu, umierali tak samo często jak ci, u których poziom cholesterolu był wysoki.
Tak więc badania z Framingham wykazują, że jeśli mężczyzna osiągnie wiek 47 lat, to w dalszych latach nie ma już znaczenia, czy poziom cholesterolu ma wysoki czy niski.
[…] 
Ich badania pokazały, że u mężczyzn w bardzo zaawansowanym wieku ani wysoki poziom cholesterolu całkowitego, ani też LDL nie stanowił ryzyka zawału serca ani też innej choroby naczyń serca. Zastanawiające jednak jest to, że autorzy tych badań doszli do następującego wniosku: „wyniki badań sugerują, że niekorzystny profil lipidowy powoduje wzrost ryzyka śmiertelności i zachorowań na chorobę wieńcową”.
Niestety, zdarza się to bardzo często. Naukowcy otrzymują wyniki, które zaprzeczają teorii dotyczącej szkodliwości cholesterolu, a mimo to w konkluzji swoich badań piszą, że wyniki ich badań tę teorię potwierdzają. Te mylące konkluzje badań najczęściej są opisywane w podsumowaniu, czyli w tej części artykułu naukowego, która jest najczęściej czytana przez lekarzy i naukowców. Żeby dojść do tych sprzeczności, należy przeczytać artykuł w całości i ze szczególną dokładnością przeanalizować dane zawarte w tabelach.
[…]
Większość badań naukowych przeprowadzanych na ludziach w starszym wieku wskazuje na to, że cholesterol nie stanowi u nich czynnika ryzyka. I rzeczywiście tak jest: starsi ludzie z wysokim poziomem cholesterolu we krwi żyją dłużej niż ludzie z tej samej grupy wiekowej, którzy mają niski poziom cholesterolu. Większość badań naukowych przeprowadzanych na ludziach w starszym wieku wskazuje na to, że cholesterol nie stanowi u nich czynnika ryzyka. I rzeczywiście tak jest: starsi ludzie z wysokim poziomem cholesterolu we krwi żyją dłużej niż ludzie z tej samej grupy wiekowej, którzy mają niski poziom cholesterolu.
[…]
Autorzy badań napisali: „u tych, u których poziom cholesterolu obniżył się samoistnie w ciągu 30 lat obserwacji, ryzyko śmierci było większe niż u tych, u których poziom cholesterolu uległ podwyższeniu”.
Cytując ich raport: „Spadek poziomu cholesterolu we krwi o 1 mg/dl odpowiadał 11-procentowemu wzrostowi chorób serca i ogólnej śmiertelności”. A więc nie tylko ogólna śmiertelność, ale także śmiertelność z powodu chorób serca zwiększyła się. W tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę! Przez całe lata mówiono nam, jak ważne jest obniżenie poziomu cholesterolu, żeby zapobiec chorobie wieńcowej serca, a przecież badania z Framingham wskazują coś zgoła przeciwnego: że jeśli poziom cholesterolu samoistnie obniża się – ryzyko śmierci wzrasta! Niewiele osób wie o tych alarmujących faktach, a wyniki tych badań są bardzo rzadko omawiane w opracowaniach medycznych dotyczących cholesterolu i chorób serca. Gorzej… nawet kiedy badania te są brane pod uwagę, to cytuje się je jako popierające koncepcję „Dieta–serce”!
A oto opinia wydana przez Amerykańską Fundację ds. Chorób Serca oraz Narodowy Instytut Chorób Serca, Płuc i Krwi zamieszczona w ich publikacji „Fakty o cholesterolu” :”Wyniki badań z Framingham wskazują, że 1 % obniżenia poziomu cholesterolu odpowiadał 2 % obniżeniu ryzyka wystąpienia choroby wieńcowej” (10).
W cytowanym poprzednio raporcie z tych badań, śmiertelność wzrosła o 11% na każdy 1 mg/dl redukcji poziomu cholesterolu. Mimo to w zacytowanej wyżej opinii stwierdza się coś przeciwnego – że śmiertelność zmniejszyła się.
Można pomyśleć, że wybitni naukowcy, autorzy tego opracowania, odnosili się do różnych raportów z Framingham, bo było ich kilka. Niestety ,w tym przypadku tak nie jest. Okazuje się, że jest to jedna z wielu „pomyłek”. Na przykład: w 1987 r. autorzy badań we Framingham opublikowali nowy raport dotyczący 30-letniego okresu ich obserwacji
Bez zaprezentowania niczego innego prócz skomplikowanych obliczeń statystycznych, ani też bez odniesienia się do ich poprzedniego raportu, stwierdzili: „Najważniejszym ogólnym wynikiem jest ujawnienie całkowitej koncentracji cholesterolu jako czynnika ryzyka wystąpienia choroby wieńcowej u osób starszych”.
Czyż nie jest dziwne, że statek z historią cholesterolu na pokładzie kontynuuje swoją podróż bez żadnej reakcji ze strony załogi lub pasażerów? Tych kilku dociekliwych pasażerów, którzy zauważyli, że statek jest w głębokim przechyle, jest uspokajanych stwierdzeniem kapitana, że to „zaledwie” zderzenie z górą lodową."
--- 
Tłumacz książki Jerzy Zięba zabrał na temat cholesterolu głos wielokrotnie, zwłaszcza w swych prelekcjach, z których część jest dostępna na YT (https://www.youtube.com/watch?v=2tBZBIxpi8c, https://www.youtube.com/watch?v=5Ebw-DX1dbw, ...) i na stronie Autora, pisał o tym obszernie w swej książce Ukryte Terapie cz. 1 (str. 81-141).


Na mojej stronie LepszeZdrowie.info  mamy także szereg artykułów o cholesterolu, np. 
Cholesterol
  


piątek, 23 grudnia 2016

Ukryte terapie cz. 2 - omówienie



Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna.
Cyprian K. Norwid


Po części pierwszej wydanej w 2014 r., która odniosła bezprecedensowy sukces (sprzedaż osiągnęła podobno milion egzemplarzy, ma wydania w j. angielskim i niemieckim), Jerzy Zięba spełnił obietnicę i wydał w połowie listopada 2016 część drugą swej książki. Podejrzewam, że odniesie nie mniejszy sukces, ponieważ grono zwolenników Autora stale rośnie.
Jest wiele książek na temat zdrowia, samoleczenia, ale Ukryte Terapie to niewątpliwie najgłośniejsza pozycja jaka ukazała się w ostatnim czasie. Ma swoich zwolenników w ludziach, którzy zmagają się ze swoimi problemami zdrowotnymi jak również zagorzałych przeciwników - głównie lekarzy i ludzi z branży farmaceutycznej. Jednym słowem wywołuje skrajne emocje.
Druga część jest kontynuacją pierwszej.
Pierwszą część książki opisałem krótko tutaj.
[*dalej podaję szereg linków do serwisu
www.LepszeZdrowie.info
, gdzie pierwotnie była opublikowana ta recenzja].

Kim jest J
erzy Zięba nie będę wyjaśniał, bo to na tej* stronie było wielokrotnie opisywane.
W jednym zdaniu:
Autor od ponad 20 lat zajmuje się naturopatią, zgłębia tajniki naturalnych metod leczenia i zapobiegania chorobom nowotworowym jak i przewlekłym.
Autor, oprócz już wcześniej przedstawianych źródeł, cytuje wiele zupełnie nowych (z lat 2014 -16), odpowiadając na zarzut przestarzałości informacji. Zresztą, odbywa często podróże do USA i w Europie, gdzie bierze  udział w konferencjach naukowych i rozmawia ze specjalistami.
Zamysł książki opiera się na przekazaniu czytelnikowi wiedzy opartej na badaniach naukowych, które zostały zapomniane, pominięte, zbagatelizowane ukryte, sfałszowane lub uznane za nieistotne (często niesłusznie). 
Wśród przyczyn dlaczego nie zostały wdrożone do standardów leczenia, Autor widzi przynajmniej dwie: system edukowania lekarzy oraz system leczenia, które są powiązane z koncernami farmaceutycznymi. Jeśli skuteczne środki lecznicze są zbyt tanie i nie da się ich opatentować, nikt na nich nie zarobi i nie warto ich popularyzować (a nawet zwalcza się je, by nie robiły konkurencji na rynku drogich leków).
A lekarze stali się ... sprzedawcami leków.
W mojej recenzji, a właściwie omówieniu - by nie była za długa, będę odwoływał się do wcześniejszych tekstów.  Uprzedzę także Czytelnika, że moja opinia będzie o tyle tendencyjna, na ile - jak dotąd - jestem przekonanym zwolennikiem Autora. Dlaczego? To też będzie jasne.
Zanim przejdę od swoich refleksji - dane formalne:

Ukryte terapie cz. 2
Autor: Jerzy Zięba
Wydawnictwo: Egida Consulting Sp. z o.o. S.J.
ISBN: 978-83-945130-3-0
Liczba stron: 456
Spis treści
Recenzje

Zamiast Wstępu
O witaminie C ciąg dalszy...
Syntetyczna czy naturalna?
Jak oszukuje się klienta
Witamina C na wszystko?
Witamina C i SEPSA
Podawanie dożylne witaminy C
Witamina C i chemioterapia
Witamina C i antyangiogeneza
Mało znane mechanizmy działania witaminy C
O witaminie D
O cholesterolowym kłamstwie
NORMA NA CHOLESTEROL - NAUKOWE OSZUSTWO
O „lekach” obniżających poziom cholesterolu
O tak zwanym „leczeniu” nowotworów
Nowotwór jako choroba genetyczna?
Mammografia - więcej szkody niż pożytku
Skuteczność chemioterapii czy oszukiwanie pacjentów?
Witamina C – co jeszcze?
Szczepionki – wielkie oszustwo
Źle się dzieje w państwie polskim
O absurdach w polskim światku medycznym
Urzędnik zgodę na leczenie Ci da, albo i nie da
Lekarskie „sądy kapturowe”
Jak naprawić to co jest zepsute?
Czy mamy do czynienia z eksperymentami medycznymi na polskich dzieciach?
O homeopatii
Margaryna - pasza dla ludzi czy żywność
Czy polscy pacjenci to mięso armatnie?
Badania kliniczne czy następne oszustwo?
Do studentów medycyny
Jak pomóc dzieciom z lekooporną padaczką?
Mój sklepik – marka VISANTO
Co dalej?


I jeszcze krótka opinia recenzenta w ramach samej książki, bo chciałbym dalej  i do niej się odwołać:
Jerzy Zięba w drugiej części książki Ukryte terapie zabiera czytelnika we wszechświat równoległy, w którym obowiązują jakby nieco zmienione prawa fizyki. Znajdujemy się w innym otoczeniu, gdzie wszystko, do czego byliśmy przyzwyczajeni, wygląda trochę inaczej. Wynika to z całkowicie zmienionego sposobu spojrzenia na to, czym jest choroba i jakie są możliwości jej leczenia. (...) Równie ważna jest nadzieja, którą Autor daje ludziom chorym będącym bardzo często osamotnionymi ze swoją chorobą.

Niemniej ważne jest to, że Jerzy Zięba budzi w czytelniku "świadomość obywatelską". Wielokrotnie powtarza, że to my czyli obywatele jesteśmy rzeczywistymi pracodawcami urzędników i funkcjonariuszy publicznych, w związku z czym mamy prawo wymagać od nich pracy na rzecz naszego dobra.

Dla jednych jest to szokujące, bulwersujące, niedopuszczalne, a dla innych zaskakujące, emocjonujące i otwierające nowe perspektywy. Jedno jest pewne - Autor budzi emocje u czytelnika i pewne jest, że nie da się przejść obok tej książki obojętnie. Znajdujemy tu ocean informacji przydatnych w podejściu do leczenia wielu chorób przewlekłych i degeneracyjnych stanowiący problem populacyjny. Warto podkreślić, że swoim przeciwnikom Autor wyznaczył trudne zadanie, ponieważ wszystko, o czym pisze, bardzo precyzyjnie dokumentuje cytatami z piśmiennictwa. Zwolennikom "naturalnego" podejścia do leczenia daje kolejną solidną dawkę wiadomości i bezcennych, a czasem jednocześnie prostych, sposobów terapii.
Książka Jerzego Zięby jest warta polecenie każdemu, ale w szczególności tym, którzy niezłomnie nie ustają w zadawaniu sobie pytań i nie przestają się dziwić.
- Dr n. med. Włodzimierz Morawski
-----

Zacznę od owego "równoległego świata". To celne określenie opisujące rozziew pomiędzy tym, co się dzieje i co jest możliwe w zakresie leczenia ludzi. Równolegle istnieje niewydolna w zakresie chorób przewlekłych medycyna akademicka, wyposażona w leki, sprzęt, rzesze specjalistów, duże fundusze oraz drugi świat - mniejszej ilości naturoterapeutów, bez ww. atrybutów, a mających spektakularne sukcesy. Do tej grupy zalicza się też coraz większa grupa lekarzy, która działa ... w podziemiu - obawiając się sankcji systemu, który uznaje tylko to, co proceduralne i dopuszczone urzędowo. Surrealistyczna rzeczywistość.

Ten obrazek pokazuje w pigułce o czym jest mowa w książce. Znajdujemy w niej jednak także mnóstwo pożytecznych szczegółów.
Jerzy Zięba pokazał drogę do rewolucji w spojrzeniu na choroby i możliwości ich leczenia. Dał nadzieję wielu ludziom na wyleczenie, którzy zostali jej pozbawieni. Ukryte terapie to bardzo odważna pozycja, Jerzy Zięba głośno krytykuje nasz system zdrowia, któremu jak się okazuje nie o nasze zdrowie chodzi.
Dalej przedstawiam swoje refleksje na wybrane w książce tematy - mniej więcej w kolejności rozdziałów.
W odniesieniu do każdego tematu Autor podaje liczne źródła naukowe.

Na początek mamy obszerne uzupełnienie wzgl. tomu pierwszego w zakresie witaminy C. Według Jerzego Zięby to niedoceniony, a często cudowny środek na wiele dolegliwości. 
Wyjaśnia także nieporozumienia dot. tzw. lewoskrętności witaminy oraz różnice między kwasem askorbinowym a askorbinianem sodu. Ważne w terapiach są pokaźne dawki witaminy, w przeciwnym przypadku będzie nieskuteczna a w pewnych warunkach może nastąpić tzw. reakcja Fentona związana z zawartością żelaza w patogenach.
Autor dużo miejsca poświęca leczeniu nowotworów (nowotworom Autor przeznaczył duży osobny rozdział książki) witaminą C, także jej aplikacją dożylną. Podaje też dokładne wskazówki dla lekarzy, jak stosować askorbinian sodu, jakie badania wykonywać, aby pomóc pacjentom onkologicznym.
Poza tym Autor (powołując się na badania dra Klennera) podkreśla, że witamina C jest niedoceniana na różnych polach, również jako środek przeciwwirusowy (można np. zmniejszyć za jej pomocą objawy świnki czy ospy, jest wzmianka o niespotykanie szybkich wyleczeniach z różyczki, kokluszu i mononukleozy), a także jako lek na reakcje alergiczne i antidotum na sepsę. 
By nie być gołosłownym J. Zięba przytacza przykłady wyników lekarzy praktyków.
Np. dr Klenner stosując askorbinian sodu podawany dożylnie, wyleczył KAŻDE WZW C w stanie ostrym w ciągu 4 do 6 dni, a dr Bergson całkowite wyleczenie z zatrucia grzybami 67 na 75 pacjentów.
Moją uwagę zwróciła wzmianka o wyleczalności stanów neurologicznych spowodowanych boreliozą. Borelioza jest wielkim współczesnym problemem - byłbym ciekaw dalszych informacji na ten temat.

Następny temat to kłamstwo cholesterolowe. Ponieważ o tym już tutaj* parokrotnie  było (Cholesterol, jajka, tłuszcze, kolagen..., 11 Największych Kłamstw Żywienia, Smalec czy olej?,...) to wspomnę tylko o analizie fałszowania badań i przykładach jak manipuluje się statystykami. Ma to odniesienie i do innych badań w medycynie i w ogóle.

Znamienny jest tytuł jednego z dalszych rozdziałów - O tak zwanym"leczeniu" nowotworów.
O ślepej uliczce onkologii też ju
ż wielokrotnie pisaliśmy - np. Petycja w sprawie strategii antynowotworowej, w tym powołując się na wykłady Autora. Ogólnie ujmując - medycyna zwalcza najczęściej objawy a nie przyczyny raka i dlatego jest tak nieskuteczna.
Zostały przypomniane wstrząsające dane statystyczne dotyczące skuteczności wyleczeń, która - wg różnych kryteriów  - nie przekracza ok. 3 procent.
Wśród nowych informacji znajdujemy ciekawe wnioskowanie poddające w wątpliwość genetyczne przyczyny raka (na podstawie analizy procesów w komórce). Wszystko wskazuje, że na tej płaszczyźnie przyczyna nowotworów wcale nie leży w genach, a raczej w mitochondriach.
Dalej Autor rozprawia się z celowością i skutecznością mammografii - by tego znów nie omawiać odsyłam do zaznaczonych linków.
Podobnie z zastosowaniem chemioterapii.
Jerzy Zięba wielokrotnie w swych pracach daje świadectwo skuteczności prostych i tanich środków naturalnych a nawet syntetycznych, które są właśnie dlatego w niełasce medycyny.
Przykładem jest DMSO, silny przeciwutleniacz. Ma on liczne rewelacyjne zastosowania. Rozdział o DMSO nie jest duży, zatem zainteresowanych odeślę do książek jak: DMSO naturalny środek przeciwzapalny i przeciwbólowy, DMSO. Strażnik zdrowych komórek lub do nr 32 Biuletynu Zdrowia Ł. Kinga, który jest w całości poświęcony temu specyfikowi.
To Autor uświadomił Polakom istnienie i działanie witaminy K2, po nim wysypały się oferty odnośnych preparatów (opisane szerzej w cz.1).
Innym przykładem takiej naturalnej substancji jest woda utleniona (H2O2).
Jej rewolucyjne zastosowania opisywał prof. Iwan Nieumywakin, o książce którego kiedyś było i w naszym serwisie (Leczenie wodą utlenioną, Co jest najważniejsze w życiu).
Jerzy Zięba 
podaje dokładnie metody stosowania doustnego i dożylnego. Przy okazji uzupełnia o szczegóły procedurę radzenia sobie z kłopotami z zatokami (co było uprzednio opisane w tej notatce).
Osobno Autor omawia zastosowanie w leczeniu raka (i nie tylko) takich  substancji jak sulfat hydrazyny, chlorek cezu, wreszcie słynnej amigdaliny (witaminy B17).
Wokół B17 narosło wiele mitów. Autor, jak zawsze - chociaż podaje wiele źródeł naukowych, równie a może bardziej ceni wyniki praktyczne w stosowaniu różnych terapii.
Podane są liczne konkretne przykłady bardzo dużej skuteczności amigdaliny, zarówno na podstawie wielololetnich badań na grupach pacjentów jak i spektakularnych przypadków pojedynczych (z opisem).
Jak dla mnie, duże wrażenie robi opis diety ketogennej w leczeniu chorób przewlekłych.
Po raz kolejny potwierdza si
ę siła przemyślanych diet, przy czym akurat ta, pomimo że opracowana już 100 lat temu, jest stosunkowo mało znana. I dlatego rozdział o tej metodzie jest cenny. Zwłaszcza,  że jest metodą na tak poważne, "nieuleczalne" choroby jak cukrzyca typu 2 i nowotwory!
W odniesieniu do raka, kluczowa jest taka obserwacja: Komórka może pozyskiwać energię z glukozy lub z tłuszczu, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to z ciał ketonowych. Natomiast komórka nowotworowa takich możliwości nie posiada - może pozyskiwać energię tylko z glukozy i to w mało efektywnym procesie fermentacji. Tę jej ogromną słabość można wykorzystać w leczeniu dietą nastawioną na tłuszcze i b. małą ilość węglowodanów i białek (dieta ketogenna). Autor dość dokładnie omawia sposoby stosowania (sam stosuje u siebie) i uwarunkowania metody.
Opisom tych wszystkich metod nieodmiennie towarzyszy retoryczne (bo nikt na nie odpowiada) pytanie:
dlaczego medycyna tego nie stosuje dla dobra pacjentów?
 
O ile sprawom zagrożeń ze strony szczepionek (patrz nasze artykuły zbiorcze), Autor poświęcał wiele prelekcji, to w 2. części Ukrytych terapii, oprócz dodatkowych "smaczków", porusza dodatkowy aspekt - piramidalnej hipokryzji jaka się wiąże z tym tematem.
Zarówno w pozorowaniu troski o zdrowie publiczne, o zdrowie dzieci, jak i w ogóle - w zagadnieniach profilaktyki (patrz np. ww. sprawa mammografii), w braku ostracyzmu wobec wszechobecnemu alkoholowi i papierosom, a zwalczaniu naturalnych środków leczniczych, itd. Trudno uwierzyć, że stoi za tym tylko niewiedza...
Procedury w tym zakresie chronią zarówno lekarzy jak i urzędników a nie pacjenta. Przypadki uszkodzenia zdrowia po podaniu szczepionki, nie zawsze są zgłaszane do sanepidu. Weźmy również pod uwagę, że skutki uboczne podania szczepionki mogą wystąpić po kilku czy nawet kilkunastu latach i wówczas tym bardziej nikt nie weźmie za to odpowiedzialności, bo będzie to bardzo trudne to udowodnienia.
Czym różnią się obecne szczepionki od tych, które kiedyś były podawane? Przede wszystkim kiedyś szczepionka była na pojedynczego wirusa, teraz mamy produkt niemalże „all in one”. Układ odpornościowy małego dziecka (zwłaszcza noworodka)  nie jest gotowy na taką ilość stymulatorów aby wytworzyć przeciwciała na różnego rodzaju wirusy równocześnie. Kiedyś nie było aż tylu szczepionek i nie były podawane tak maleńkim dzieciom.
Jednak hipokryzja i absurd idzie dalej.
Jerzy Zięba przypomina, punkt po punkcie, zapisy konstytucyjne, ustaw o zdrowiu, w kodeksie etyki lekarskiej, w przepisach międzynarodowych, w Przysiędze Hipokratesa, w Kodeksie Karnym, które są nieustannie łamane, jakby lekarze i Izby Lekarskie działali w jakimś państwie w państwie! Szokujące, ale prawdziwe.
W szczególności - nie ma prawa by rodziców, którzy nie szczepią dzieci wg standardowego kalendarza, można  było do tego zmuszać oraz nakładać kary.
Tylko jeden przykład:

Kodeks etyki lekarskiej w art. 15 stanowi, że postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego. Istotną regulacją w tej materii jest również art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny, zgodnie z którą: „Nie można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i świadomej zgody osoby jej poddanej. Przed dokonaniem interwencji osoba zainteresowana otrzyma odpowiednie informacje o celu i naturze interwencji, jak również jej konsekwencjach i ryzyku. Osoba zainteresowana może w każdej chwili swobodnie wycofać zgodę”.

Temat jest szerszy - dotyczy zastraszania lekarzy i społeczeństwa przez system, w którym władze administracyjne a nie niezależny lekarz, decydują o zdrowiu człowieka, często pod wpływem zabiegów korupcyjnych ze strony przemysłu farmaceutycznego. Uczciwi lekarze, z powołaniem do niesienia prawdziwej pomocy człowiekowi, muszą ukrywać się w podziemiu medycznym, ponieważ Naczelna Izba Lekarska poluje na takich lekarzy jak na czarownice. Za to, że skutecznie leczą i ratują życie, ale wg innych (a nie z katalogu) procedur i stosując środki spoza farmakopei.
Sprawa wciąż wraca jako bezsilne "wołanie na puszczy", ale Autor ma nadzieję obudzić sumienie i rozsądek - jeśli nie władz, to poprzez ruch społeczny i świadomość obywateli, o tym jak są oszukiwani, wykorzystywani i krzywdzeni.
Temu był poświęcony projekt prostej nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza, zgłoszony autorsko ju
ż ponad półtora roku temu (ponownie przytoczony w książce).

Autor organizuje też inicjatywy społeczne pomocy dzieciom jak Polacy dla Polaków. Zwraca się z apelami do różnych środowisk, w tym do samych lekarzy, by ci zrobili coś dla odzyskania swojej godności i możliwości dużo skuteczniejszego leczenia.
Powracając do książki - są podane dalsze bulwersujące przykłady opresji i zakłamania.

Np. w Polsce, jak bodajże nigdzie indziej na świecie, osoby poddawane testom klinicznym, nie uzyskują za to wynagrodzenia, natomiast lekarz, który pozyska pacjenta do takich badań - bywa, że dostaje spore wynagrodzenie.
Albo, że około połowa dopuszczonych do obrotu w Unii Europejskiej leków nigdy nie była przebadana klinicznie.
Natomiast producentom suplementów, w tym minerałów, nie wolno w opisie (etykieta) podać że  cokolwiek leczą, a nawet że na cokolwiek pomagają lub wspomagają leczenie (z praktyki Autora, który walczy z urzędnikami przy legalizacji swych preparatów).

Książka jest emocjonalna i wobec przedstawionych faktów - nie mogła być inna.
Zięba dał wyraz i moim uczuciom, gdy wielokrotnie widziałem bezradność lekarzy wobec cierpiących, zwłaszcza dzieci i młodych ludzi, i ich bełkot o nieuleczalności danych przypadków.
Używając popularnego ostatnio języka publicystyki politycznej J. Zięba "rozjeżdża", "miażdży" oraz "zaorowuje" oponentów siłą argumentów i przykładów. Może nie w każdym punkcie, ale i tak wystarczy...
Książka może będzie terapią szokową dla świata medycyny konwencjonalnej, pacjentów i lekarzy. Bo czas co
ś zmienić.
A dla wielu czytelników - stała się inspiracją do poszukiwania kolejnych informacji z różnych źródeł.

Ogólnie - mam wielkie słowa uznania dla pana Jerzego, za jego poświęcenie i pracę w całości: wykłady, artykuły, akcje i za książki,  za to że uświadamia Polaków jak bardzo są oszukiwani przez skorumpowany świat medyczny. A przede wszystkim za rady, co robić aby poprawić nasz zdrowie.
Autor rozpoczął już pracę nad częścią trzecią, obiecał w niej napisać więcej o chorobach przewlekłych.

Sprawy formalne
Autor napisał swoje dzieło nieco w stylu gawędy, używa potocznych sformułowań i emotikonów. Książka jest trochę 'przegadana' - pewne myśli powtarzają się (co może ma swój cel). Mnie to nie przeszkadza, ale kogoś innego może zrazić, rzekomo obniżając powagę pracy.
Uważam, że jest za słabe wyróżnienie typograficzne rozdziałów. Ich nazwy powinny się odróżniać od wytłuszczeń pewnych zdań.
W książce dość szeroko stosowane są QR kody do szybkiego łączenia się z podawanymi źródłami - dobry pomysł.
Ze względu na ilość szczegółowych informacji przydałby się indeks do książki (książek).

Leszek Korolkiewicz

sobota, 18 czerwca 2016

Wybrane wpisy (2)

z maja 2016 (w skrócie) ze strony https://www.facebook.com/futurebooks   

Ostatnio tu nie publikowałem, zatem 'nadrabiam' poniższym podsumowaniem (wklejam niektóre wpisy wprost z facebooka). Głównie wątki sensacyjne.


1. Historie alternatywne.

Początkowo chciałem wskazać tylko na tę książkę
https://ksiegarnia.bellona.pl/?c=ksiazka&bid=8116 ,

Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna

ale by szybko przybliżyć temat na szerszym tle znalazłem ciekawe omówienia na tej stronie
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/…/poczet-kr…/
Z niej biorę tę notkę:
Jest to pierwsza publikacja w polskiej historiografii na temat organizacji władzy i funkcjonowania Lechii, czyli starożytnej Polski, zwanej inaczej Imperium Lechitów, Scytią Europejską lub Sarmacją Europejską. Na podstawie ponad 50 kronik i materiałów źródłowych, polskich i zagranicznych, oraz 36 starych map cudzoziemskich autor opracował, po raz pierwszy, poczet słowiańskich królów lechickich w okresie od XVIII w. p.n.e. do X w. n.e. Dokonał także opisu terytorium Lechii, jej gospodarki, handlu, budownictwa miast, grodów, portów oraz żeglugi, transportu i bitych monet lechickich, a także głównych wojen i bitew, pominiętych dotąd.
Powyższe odkrycia były ściśle związane z wynikami najnowszych badań genetycznych Ariów – Słowian, przeprowadzonych w laboratoriach polskich i zagranicznych w latach 2010-2013, według których my Polacy, Ariowie – Słowianie zamieszkujemy tutejsze ziemie od 10 700 lat. (!)
Potwierdziły to również ostatnie odkrycia polskich archeologów na terenie grodów, miast, osad obronnych i grobowców, wybudowanych przez naszych przodków Ariów – Prasłowian na terenie obecnej Polski.
Warto zobaczyć cały ten materiał. Jest przygotowywana 2. część książki.
A autora - Janusza Bieszka znam i podziwiam za spektrum zainteresowań, w którym znalazły się też Zamki Krzyżackie i tak 'egzotyczne' tematy jak np. "Cywilizacje kosmiczne" (tytuł książki z Bellony, 2014 r., kilkaset źródeł dzieła)

2. Omówienie 2 książek (byłem na spotkaniu)



3. Jeszcze raz o  książce Jerzego Zięby


http://nieznanyswiatzdrowia.pl/zdrowie/zdrowie/101-fenomen-ukrytych-terapii  W majowym numerze N.Ś. jest wstępniak Marka Rymuszki na ten temat, a wewnątrz esej J. Zięby o zatruwaniu dzieci cukrem.

4. JEDNA RZECZ. ZASKAKUJACY MECHANIZM NIEZWYKŁYCH OSIĄGNIĘĆ

coś w rodzaju recenzji - mówionej 


5. Odessa i Hitler w Argentynie


Początkowo chciałem tylko skomentować książkę Igora Witkowskiego sprzed 3 lat "Odessa i Hitler w Argentynie"... Książka bardziej intrygująca niż dobry kryminał.
Ale niedawno natrafiłem na materiał zbiorczy podający dużo podobnych informacji, w tym dwie wypowiedzi (wideo) Igora Witkowskiego, jak i materiały zachodnie:
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/…/hitler-ni…/
Dla wielu i oficjalnej narracji - szok!
(przy okazji dobra reklama wielu innych rewelacyjnych książek Autora).

Z notki wydawniczej:
"Odessa i Hitler w Argentynie" to najszerszy dostępny w Polsce opis tajnych operacji Trzeciej Rzeszy, mający na celu zabezpieczenie potencjału państwa w obliczu klęski, w celu odbudowy jego potęgi po wojnie. Najważniejszym elementem planu były ewakuacje kapitałów i ludzi do Ameryki Południowej. Igor Witkowski odsłania nieznane dotychczas kulisy tej operacji, uderzającej zarówno gigantyczną skalą, jak i iście niemiecką precyzję koordynacji poszczególnych jej aspektów. Jest to opis oparty nie tylko na wieloletnich poszukiwaniach archiwalnych, prowadzonych w wielu krajach, ale również na bliskich kontaktach z ludźmi badającymi te sprawy w samej Ameryce Południowej. W sumie daje to obraz ciekawszy i bardziej `barwny`, niż wyłaniający się z dotychczas dostępnych publikacji. Cennym uzupełnieniem książki jest film na płycie DVD, ukazujący nazistowskie ślady w Argentynie, w tym najważniejsza w tym kraju, wciąż osnutą mgłą tajemnicy, enklawę `Inalco`.

6. Pogromcy stresów
Przyjemnie jest wrócić do dawnych lektur (zwłaszcza gdy się nie starzeją...)

7. JA

TADEUSZ NIWIŃSKI
Polski klasyk http://bit.ly/lsUYmV  

Poznaj publikację, która od 20 lat rewolucjonizuje myślenie Polaków o samych sobie

8. Hongbing Song / Wojna o pieniądz.

Wektory, 2010
Skąd się biorą kryzysy finansowe? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba postawić kilka innych: kto kontroluje emisję waluty? Kto zyskuje na inflacji? Komu zależy na drukowaniu papierowego pieniądza bez pokrycia w złocie? Kto pragnie uzależniać ludzi od kredytów? Do kogo należy amerykańska Rezerwa Federalna? Po co stworzono Międzynarodowy Fundusz Walutowy? A przede wszystkim: w jaki sposób prowadzona jest globalna wojna o pieniądz?
Song Hongbing, chiński analityk finansowy, stara się odpowiedzieć na te pytania, spoglądając na świat zachodni z zewnątrz i usiłując dociec, w którym momencie ta dynamicznie rozwijająca się cywilizacja popełniła błąd, który doprowadził do dzisiejszego permanentnego kryzysu i rosnącego zadłużenia. Jego opowieść obejmuje ostatnie trzy wieki historii Europy i Ameryki, poczynając od założenia Banku Anglii w 1694 roku, poprzez dzieje rodziny Rothschildów i ich imperium finansowego, powołanie Rezerwy Federalnej, udział kół finansowych w inspirowaniu dwóch wielkich wojen światowych, rezygnację z parytetu złota, aż po kryzys naftowy lat siedemdziesiątych, klęskę „azjatyckich tygrysów” w latach dziewięćdziesiątych i ostatni kryzys finansowy na rynku nieruchomości USA. Przedstawiając dzieje powolnego upadku Zachodu polegającego na dobrowolnym oddawaniu się państw w niewolę banków, autor pragnie ostrzec Chiny i inne dynamicznie rozwijające się kraje Azji przed popełnieniem błędów, które mogą doprowadzić do utraty nie tylko dobrobytu, ale także suwerenności.
http://www.tolle.pl/pozycja/wojna-o-pieniadz
...