Okazje dnia

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2019

Książki N. D. Walscha jeszcze nie wydane w Polsce cz. 7



Przypominam - komentuję krótko angielskie pozycje autora jeszcze u nas nie przetłumaczone i nie wydane.
Na dziś mamy zatem następującą "mapę" części cyklu:

4. O książce Recreating yourself (Stwarzanie siebie od nowa).
5. O książce What God Wants. A Compelling Answer to Humanity's Biggest Question. (Czego chce Bóg. Przekonująca odpowiedź na największe pytanie ludzkości)
7. W tym (ostatnim w 1. kwartale 2019 r. ) odcinku przedstawiam książkę 
Home with God: In a Life That Never Ends (W Domu z Bogiem: W życiu Które Nigdy Się Nie Kończy)

    To książka, która zrobiła kiedyś na mnie duże wrażenie – bardzo dokładnie, niemal z technicznymi szczegółami opisuje zjawisko śmierci, życie po życiu oraz ponowne wcielenia. Ma 325 stron – oczywiście nie będę tego tu rozwijał – zarówno z braku miejsca, jak i braku do tego praw i by nie psuć Czytelnikowi oryginału przyjemności własnego odkrywania tajemnicy – podobnie jak nie podaje się fabuły i zakończenia książki kryminalnej. Tak, czyta się to z podobnym napięciem jak kryminał.
    Czy ktoś inny dał nam taką wiedzę? Zostawiłem tę książkę na koniec serii omówień, bo chyba jest najtrudniejsza i dla wielu kontrowersyjna.
    Poniżej moje przybliżone tłumaczenie z opisu oraz wybranych, krótkich fragmentów.

Z opisu wydawniczego.
Wzniosłe arcydzieło pełne uspokajających myśli i współczucia odpowiadające na ostateczne pytania o istnienie i transcendencję.
Nic bardziej nie interesowało ludzi, ani nic nie było bardziej przerażającego i wzbudzającego podziw niż ostateczność śmierci. Neale Donald Walsch w "Domu z Bogiem" zadaje pytania, na które wszyscy pragnęli odpowiedzieć i otrzymuje odpowiedzi, na które wszyscy czekają. Poprzez swój głęboki i osobisty dialog z Bogiem, Walsch bada proces, w którym wszyscy ludzie muszą zakończyć swoje dni tutaj na Ziemi i rozpocząć swoje nowe życie w Królestwie Bożym - do którego ostatecznie wracają, bez względu na ich ziemskie czyny. Zadziwiająca i duchowa praca, „W Domu z Bogiem” oferuje nadzieję, pocieszenie i zaskakujące rewelacje dla całej ludzkości.

Ze wstępu
Jest to transkrypcja świętej rozmowy w dosłownym znaczeniu tego słowa. To rozmowa z Bogiem o byciu w Domu z Bogiem. … Obejmuje wiele obszarów ludzkiego doświadczenia i na większą skalę niż kiedykolwiek wcześniej, w szczególności w jednym obszarze: śmierci i umierania oraz życiu po życiu.
Dialog w pewnym momencie przenosi się na terytorium leżące na najdalszej granicy duchowości: kosmologia wszelkiego życia. Oferuje zapierające dech w piersiach przebłyski Ostatecznej (Ultimate) Rzeczywistości, przedstawione przez metaforę. Ujawnia w prostym, przystępnym języku powód i cel życia, sposoby i naturę podróży w której ludzie mogą osiągnąć największą radość, niezwykły koniec tej podróży - koniec, który okazuje się nie być końcem, ale ekstatyczną przerwą w chwalebnym i ciągłym doświadczeniu. Pełny opis który przekracza wyobraźnię.
Ten przekaz może być najbardziej pomocny i najbardziej niosący nadzieję jaki ludzkość kiedykolwiek otrzymała.
…
Bóg do Neale: Zostałeś zaproszony do tego dialogu, ponieważ Wszechświat rozumie, że po cichu wzywałeś odpowiedzi na pytania, które wszyscy ludzie zadają. Co tak naprawdę dzieje się tutaj - to życie, i co się stanie, kiedy to życie się skończy? Czy połączymy się z bliskimi, którzy już wcześniej byli? Czy Bóg będzie tam, aby nas pozdrowić? Czy to będzie Dzień Sądu? Będziemy stać przed możliwością wiecznego potępienia? Czy wolno nam przecisnąć się do nieba?
Czy będziemy wiedzieć, co się dzieje po śmierci? Czy cokolwiek się dzieje?
W odpowiedzi na te pytania zawarte są ogromne implikacje dla każdego człowieka.
… Czy inaczej byśmy żyli naszym życiem, gdybyśmy rzeczywiście mieli te odpowiedzi? Myślę, że tak.
Czy gdybyśmy mniej bali się umrzeć, to czy nie żylibyśmy, jak zawsze chcieliśmy - bez lęku i w pełni miłości? Uważam, że odpowiedź brzmi "tak".
Boli serce, że tak wielu ludzi czuje się przestraszonych, gdy zbliżają się do swojego czasu przejścia do następnego świata … Życie było przeznaczone by być nieustanną radością, a śmierć jest czasem jeszcze większej radości...
Książka opisuje i wyjaśnia 18 prawd, o których zapomnieliśmy. Nazywa je Przypomnieniami.
[Są dla większości ludzi szokujące, ale książka jest o metafizyce, o życiu wiecznym – nie mamy na to prawie wcale odpowiednich pojęć. Owszem, religie dają różne opisy i przewidywania, niektóre nawet zgodne z tym, o czym właśnie mówi książka, ale nasza religia jest dość w tym względzie enigmatyczna i operuje ogólnikami. Pamiętaj – nie chodzi mi o to, by kogokolwiek i cokolwiek opiniować i krytykować – omawiam książkę jaką ona jest.]

Te Przypomnienia, to hasłowo:
Pierwsze: Umieranie to coś, co robisz dla siebie.
Drugie: Jesteś przyczyną własnej śmierci. Jest to zawsze prawdziwe, bez względu na to, gdzie i jak, umrzesz.
Trzecie: Nie możesz umrzeć wbrew swojej woli.
Czwarte: Żadna droga powrotna do domu (Boga) nie jest lepsza niż jakakolwiek inna ścieżka.
Piąte: Śmierć nigdy nie jest tragedią. To zawsze jest prezent.
Szóste: Ty i Bóg jesteście jednym. Nie ma separacji między wami.
Siódme: Śmierć nie istnieje.
Ósme: Nie możesz zmienić Ostatecznej Rzeczywistości, ale możesz zmienić twoje doświadczenie.
Dziewiąte: Jest pragnieniem WSZYSTKIEGO CO ISTNIEJE, by poznać SIEBIE przez WŁASNE Doświadczenie. To jest powód całego Życia.
Dziesiąte: Życie jest wieczne.
Jedenaste: Czas i okoliczności śmierci są zawsze idealne.
Dwunaste: Śmierć każdej osoby zawsze służy planowi każdej innej osoby, która jest tego świadoma. Właśnie dlatego są tego świadomi. Dlatego żadna śmierć (i życie) nie są nigdy "zmarnowane". Nikt nigdy nie umiera "na próżno".
Trzynaste: Narodziny i śmierć to to samo.
Czternaste: Jesteś nieustannie w akcie stworzenia, w życiu i w śmierci.
Piętnaste: Nie ma czegoś takiego jak koniec ewolucji.
Szesnaste: Śmierć jest odwracalna.
Siedemnaste: W śmierci zostaniecie powitani przez wszystkich waszych bliskich - tych, którzy umarli przed tobą i tych, którzy umrą po tobie.
Osiemnaste: Wolny wybór jest aktem czystego stworzenia, podpisem Boga, darem dla ciebie, twoją chwałą i twoją mocą na wieki wieków.

Nie podejmuję się tutaj wyjaśnienia tych zagadkowych stwierdzeń.
Przytoczę parę fragmentów z rozdziału pierwszego i jeszcze parę akapitów z dalszych rozdziałów. Tylko tyle, a jednak powodują, że zaczynamy nieco inaczej myśleć...
…

Bóg: Każdy robi wszystko dla siebie ... Zrozum, że to prawda nawet o umieraniu. Nigdy więcej nie będziesz się bał śmierci.
Nie można żyć ani umrzeć bez Boga, ale nie jest niemożliwe, abyś myślał, że można.
Jeśli myślisz, że żyjesz lub umierasz bez Boga, doświadczysz, że jesteś. Będziesz mieć to doświadczenie tak długo, jak chcesz. Możesz zakończyć to doświadczenie kiedy tylko wybierzesz.
Neale: Stop, poczekaj minutę. Mówisz, że kiedy umieram, robię to dla siebie?
Bóg: Oczywiście. Dla kogo jeszcze byś to robił?
Śmierć jest największym misterium życia. Odkrycie tego misterium wyjaśnia wszystko.
Od momentu odpowiedzi na większość pytań jakie kiedykolwiek miałeś na temat śmierci, masz odpowiedź na większość pytań, jakie kiedykolwiek miałeś o życiu.
Wtedy będziesz wiedział jak być u Boga nawet bez umierania.


Trzecie Przypomnienie mówi: Nie możesz umrzeć przeciwko swojej woli.
To wynika z tego, że nic nie dzieje się wbrew twojej woli. To jest niemożliwe.
...
Oczywiście prawdą jest, że w zwykłym ludzkim sensie są tacy, którzy byli "ofiarą" okropnych zdarzeń i okoliczności w życiu. Jednak to doświadczenie wiktymizacji może być prawdziwe tylko w kontekście normalnej - i dlatego bardzo ograniczonej ludzkiej świadomości. Kiedy mówię, że prawdziwa wiktymizacja nie istnieje, mówię z zupełnie innego poziomu świadomości. A jednak jest to poziom świadomości, który ludzie mogą osiągnąć gdy tylko ich ból został uzdrowiony.
… Teraz zrelaksuj się i wypełnij swoje serce wiedzą, że wszystkie rzeczy dzieją się perfekcyjnie.






sobota, 21 października 2017

Wypisy o dłuższym życiu


Czytając książki robię sobie notatki.
Ostatnio zajmuje mnie (pewnie z powodu wieku) zagadnienie dłuższego życia. Ma to związek z moim długoletnim zainteresowaniem problemami zdrowia.
Dlatego na stronie LepszeZdrowie.info umieściłem już sporo takich notatek ubranych we własne komentarze, czasem w formie recenzji.
Nie wiem, czy zdrowie i długowieczność interesuje cię na tyle byś się wgłębiał w te artykuły, ale jeśli jednak, to podaję parę linków do całych artykułów:

Anti Aging - subrecenzja ebooka

Myśli o długowieczności (Deepak Chopra)
Proces starzenia się wg D.R. Hawkinsa
Natomiast tutaj robię wypis z dwóch ostatnich w formie wybranych cytatów - niektóre mają wydźwięk filozoficzny, mogą nawet posłużyć jako materiał na aforyzm czy mem (kursywą).
Dodałem w artykule własne  uwagi i słowo wiążące.
---

Deepak Chopra


To nieprawda że dorastamy do starości. Starzejemy się, gdy przestajemy dorastać. (to znana sentencja – cytat z kogoś innego?).
Entropia nie dotyka inteligencji, uczuć.
Stąd wywodzono, że ta 'składowa' człowieka jest nieśmiertelna i że śmierć ciała to okoliczność mniej ważna, chociaż dotąd konieczna.  Niektórzy uważają, że śmierć przychodzi, gdy dusza wykona swe zadanie.
Ludzkość zakładnikiem własnego pojęcia śmierci, programuje swą starość i na śmierć. 
Autor nazywa to zjawisko hipnozą uwarunkowań społecznych.
Nieco podobnie uważał Norman Cousins – wiara rządzi biologią.
A życie to świadomość w działaniu.
Książka, jak widać choćby po tych paru zdaniach, ma sporo wątków filozoficznych.
Deepak,  jako lekarz, sporo miejsca poświęca także zagadnieniom biologicznym i medycznym.
Autor przytacza znany fakt, że  co minutę  umiera 300 milionów naszych komórek.
Ale są organizmy, które nie starzeją się:  ameby, algi, pierwotniaki, stułbia żyją jakby poza czasem.
Z kolei pszczoły mogą się postarzać lub odmładzać – wg potrzeb na funkcje w roju.
Znana jest tzw. granica Hayflicka – 50 podziałów komórki, po której następuje jej apoptoza (śmierć). Ale komórki nowotworowe dzielą się bez końca. Próbuje się ustalić i wykorzystać to zjawisko w sensie pozytywnym – w odniesieniu do zwykłych komórek.
Podobny kierunek to uzyskanie nieśmiertelności  komórki przez neutralizację genu M-1 i M-2 (Michael West).
Autor przytacza ciekawostki i prace poświęcone długowiecznym ludziom, którzy nawet w mocno podeszłym wieku byli sprawni i twórczy.
Znana jest długowieczność w Abchazji. Można dodać szereg innych podobnych enklaw.
Rozwinięta jest trafna myśl, że choroby często biorą się z luk wiedzy o nas samych.
Autor opisuje ciekawe doświadczenia pokazujące wpływ psychiki na ciało. Np. w pewnym eksperymencie przeniesienie staruszków w sztuczne otoczenie ich młodości – odmłodziło ich.
Starzy ludzie powinni ćwiczyć, w szczególności ćwiczenia siłowe poprawiają wszystkie biowyznaczniki, przez hormony działa na całe ciało. Dyskusyjne jest stwierdzenie, że praca, w tym ćwiczenia, to przeciwieństwo entropii, natomiast celne wydaje się, że wiek biologiczny zależy od wieku psychologicznego.
Psychika wpływa na zdrowie – to znana zależność, zwłaszcza przez stres. Każde zdarzenie może wywołać reakcje stresową – w zależności od interpretacji (postrzeganie, wiara, postawa). Pisaliśmy o tym parokrotnie (np. Nie żyj w stresie). Podobnie wykazuje to Dariusz Juzyszyn w swej monografii Radykalna Redukcja StresuTM .
Ciekawe spostrzeżenie: Akceptacja to proces z natury zdrowy, bo nie pociąga za sobą reakcji stresowych.
Jednocześnie ważna jest aktywność i czynnik kreacji.  Nieznane jako przejaw kreacji; bez pewności nie byłoby ładu, bez niepewności – poczucia nowości.
Dlatego Chopra podkreśla znaczenie spokoju i miłości jako kluczowego czynnika zdrowia.
Jak mówi poeta Rumi: niech tylko uspokoi się wielki odmęt, a odbije się nim i Słońce i Księżyc.
Chopra: Miłość to stan istnienia, kochać to istnieć w jedności, szczęście to miłość w działaniu.
Podobnie Transcendentalna Medytacja, wg danych statystycznych  powoduje wydłużenie życia do 12 lat.
Autor uznaje, że tak jak można nakazać ciału by się leczyło (o czym tutaj parokrotnie wspominaliśmy z dozą pewności), to podobnie – przez analogię, można mu nakazać by się nie starzało (idealistyczne?).

David R. Hawkins

W tych fragmentach też czasem dodaję za pierwotnym artykułem mój komentarz {   }. Każdy akapit to oddzielny fragment.
---
Starzenie się to seria utożsamień oraz paradygmatów, stereotypów, wzorców zachowawczych i scenariuszy. To, co doświadcza życia {świadomość, dusza}, nie posiada wieku i nie podlega procesowi starzenia.
Znane są przypadki ustalenia sobie daty zejścia, która realizowała się precyzyjnie w danym czasie.
Duch – to ciągłość świadomości. Nikt nie pamięta swego nieistnienia – wieczność duszy.

Sama świadomość i wiedza o tym, czego jesteśmy świadkami pochodzi z nieskończonego pola bez ograniczeń, które nazywa się uważnością. {ten odkrywczy wątek autor omawia w innych miejscach - tutaj podaję jako zachętę do lektury}.

W hipnozie znany jest taki eksperyment: starszy człowiek, całkiem słaby wchodzi do biura i od razu pyta: "Czy mogę tu usiąść? Czy mogę zająć ten fotel?" Po czym siada w fotelu, jakby ledwo starczało mu sił i mocy na taki wysiłek. Następnie wprowadza się go w stan hipnozy i sugeruje, że ma trzydzieści pięć lat oraz wywołuje amnezję, żeby nie pamiętał, co mu się zasugerowało. Po wybudzeniu ze stanu hipnozy pyta się go czy np. chciałby napić sie wody a on odpowiada "tak". Podchodzi więc do butli z wodą, bierze szklankę, napełnia ją i siada z powrotem, a my widzimy, że  słabego staruszka już nie ma. ... Co stało się z osłabieniem i niedołęstwem?... Wygląda to tak, jakby nagle zniknął!

Kolejnym przykładem jest przypadek osobowości wielorakiej, gdy jedna z osobowości ma całkowicie różne poglądy na zdrowie, życie i starzenie się, niż inna. Ciało odzwierciedla więc wierzenia tej osobowości, która akurat dominuje. Jerzy wierzy ona w astmę, to podczas swego pobytu w ciele sprawia, ze ciało ma astmę. Jednak gdy ta osobowość zostanie zastąpiona przez inną, przyjemniejszą, która nie wierzy w choroby psychosomatyczne, wówczas znika astma, jak i alergie...

Przeprowadzono inny eksperyment, udowadniający na przykładzie cyklu menstruacyjnego, że zawsze zachodzi to, w co wierzy umysł. Grupie kobiet zrobiono zastrzyk i powiedziano, że spowoduje on ominiecie kolejnej miesiączki. Pomimo że zastrzyk zawierał placebo, około osiemdziesiąt pięć procent z nich nie miało kolejnej menstruacji, a ok. piętnaście procent doświadczyło długiego okresu opóźnienia zanim się pojawiła. {to przyczynek do tematu placebo}.


Dzięki temu klinicznemu przykładowi można zauważyć, że w stanie hipnozy ciało dokładnie odzwierciedla wszystko, co w co wierzy umysł...
Tak więc lęki przed starością i konkretne rzeczy, których zaczynamy sie bać, są właśnie tym, co zaczyna sie materializować.... ...od wieku sześćdziesięciu pięciu lat wciela sie w życie scenariusz ... indolencja, utrata energii, zainteresowań i żywotności. Zaczyna sie rezygnacja z życia, tak jakby przejście na emeryturę oznaczało emeryturę od życia.

Przyglądając się życiu bardzo twórczych ludzi można dostrzec, że charakterystyczne dla jest dla nich to, że dożywają dziewięćdziesiątki w dobrym zdrowiu, często wychodzą za mąż {żenią się} w wieku osiemdziesięciu pięciu lat, a nawet mają dzieci w wieku dziewięć dziesięciu lat {cytuję, sam nie dowierzając, ale autor podaje parę przykładów i wspomina, że...} doktor John Diamond {prekursor testu kinezjologicznego} poświęcił temu oraz energii życiowej cały rozdział w jednej ze swych książek, Behavioral Kinesiology.
Np. pianista Mieczysław Horszowski koncertował dobiegając 100 lat.

...myślimy o tym, czego się boimy, a to, o czym myślimy, zwykle się manifestuje. {znana sprawa z wielu publikacji}.

Nie udaje im się spojrzeć na siebie w bardziej holistyczny, całościowy sposób i dostrzec wartości w czymś więcej, niż tylko w produktywności i byciu siłą roboczą oraz ... przynoszenia wypłaty do domu.

Jest bardzo ważną rzeczą, by wcześniej przyglądać sie tym systemom wierzeń i stale je kwestionować, aby odkryć coś takiego w naszym życiu, co okaże się być tak wartościowe, ze niezależnie od tego czy pracujemy, przynosiły do domu wypłatę, wychowujemy dzieci, czy żyjemy zgodnie z  tradycyjnym, solidnym sposobem  życia ... klasy średnie, to życie wciąż będzie mieć wartość, i przekonamy się że coś znaczymy w świecie, a nasze życie jest istotne.

Wydaje się nam, że zaawansowany wiek i wszystko, co się z nim łączy, fizyczne aspekty, jest beznadziejne. W takim postrzeganiu świata dochodzi do utraty energii. Utrata energii oznacza, że wskutek poczucia beznadziejności i rozpaczy nie mamy wystarczająco dużo energii, by poradzić sobie z tym życiem.

Życie jest obecne przez cały czas. Dokładnie taka sama energia życia jaka jest w dziecku, znajduje się w "starej" osobie {chodzi  zapewne o jakość a nie ilość}.

To nie dzięki grze w tenisa będziemy szczęśliwi i zdrowi; tylko dzięki byciu szczęśliwym i zdrowym wyrażamy radość życia w formie gry w tenisa.

{jednakże} ...możliwości wyzdrowienia są ograniczone przez ogólne okoliczności wpisane w samą ludzką kondycję.


środa, 3 sierpnia 2016

Prawdziwe życie

Książka „Prawdziwe życie” - Esej-recenzja Podtytuł (polski): czyli jak przywrócić znaczenie temu, co najważniejsze
Poniższy tekst raczej nie jest recenzją, lecz pewną osobistą refleksją. Dla porządku jednak najpierw „formalizmy” - dane bibliograficzne książki:
Ferenc Máté „Prawdziwe życie” Wydawca Prószyński i S-ka Kategoria: Biografie, wspomnienia Tytuł oryginału: A real life. Restoring what matters: family, good friends, and a true community. Data wydania polskiego : 05.06.2012, oryginału - 2011 Liczba stron: 256
Spis treści Od Autora Rozdział 1. Dążenie do szczęścia Rozdział 2. Czas był po naszej stronie Rozdział 3. Niedziela była dla nas Rozdział 4. Kochaj sąsiada swego jak siebie samego Rozdział 5. Nie ma jak w sąsiedztwie Rozdział 6. Ile to naprawdę kosztuje Rozdział 7. Stała praca: Raz jest, raz jej nie ma Rozdział 8. Nie ma mnie, jestem na rybach Rozdział 9. Dzięki Bogu, już poniedziałek! Rozdział 10. Dbaj o swój ogródek warzywny Rozdział 11. Finansowa otyłość Rozdział 12. Ciężar hipoteki Rozdział 13. Jak przytulić elektronicznego przyjaciela? Rozdział 14. Spłycenie naszych umysłów Rozdział 15. Nasze wewnętrzne głębie Rozdział 16. Porozmawiaj ze mną Rozdział 17. Nieznajomi wieczorową porą (i za dnia) Rozdział 18. Pobawmy się Rozdział 19. Uczcie dobrze dzieci swoje Rozdział 20. All You Need Is Love Dodatek 1 [List od czytelniczki] Dodatek 2 [Rozsądny ogród] Podziękowania
Parę słów o autorze. Ferenc Máté - żeglarz, pisarz i producent wina. Z pochodzenia Węgier, mieszkał w Kanadzie, Kalifornii, Nowym Jorku, Paryżu i Rzymie. Następnie osiadł we własnoręcznie odnowionym trzynastowiecznym klasztorze w Toskanii, gdzie wspólnie z rodziną prowadzi winnicę Máté, produkującą cenione na całym świecie gatunki win. Autor światowych bestsellerów: "Winnica w Toskanii", "Wzgórza Toskanii" i "Mądrość Toskanii”. Napisał także cykl powieści historyczno-przygodowych "Ghost Sea", "Sea of Lost Dreams". Strona internetowa autora: www.ferencmate.com
I jeszcze fragmenty z opisów na okładkach i notach wydawcy:
W swoim apelu o autentyczne, namiętne, pełne pasji życie Ferenc Máté wzywa nas do ponownego przemyślenia znaczenia takich pojęć jak "sukces", "poczucie bezpieczeństwa" czy "postęp technologiczny" i każe zastanowić się nad tym, jak pracujemy, jemy, bawimy się i kochamy. Nie trzeba wiele, by odmienić własne życie, zapanować nad nim i znaleźć spełnienie. Zabawne anegdoty sprawiają, że znów poczujecie zapomnianą radość i dumę z własnej niezależności, ducha sąsiedzkiej pomocy, pracy własnych rąk, kontaktów z przyrodą i innymi ludźmi. Niniejsza książka natchnie nadzieją wszystkich rozczarowanych i odartych ze złudzeń i przekona najbardziej wytrwałych amatorów zakupów, żeby odpoczęli od centrów handlowych i zakosztowali prawdziwego życia. Podręcznik przetrwania w tych dziwnych czasach. „CW Magazine”
Potężny, oskarżycielski, inspirujący i tchnący nadzieją apel o życie w spełnieniu. Obyśmy tylko go posłuchali, dla dobra naszych dzieci. „Country Journal”
Ta książka wyda się normalnemu Amerykaninowi szalona. Co pokazuje, w jakim wariackim świecie sami żyjemy. Przeczytajcie ją – może odmieni wasze życie. Charles Bowden
Cudowna! Ta wartko napisana książka jest właśnie tym, czego nam trzeba, byśmy sami zwolnili obroty i się nad sobą zastanowili. Pete Seeger
Po tych informacjach już masz sporo informacji o czym jest ta książka. Jest też w sieci parę recenzji. Ja zacznę inaczej… Motto główne z dedykacją: Dla tych, którzy wierzą, że lepsze życie jest w zasięgu ręki.
Ta książka uderza w moje ‘czułe struny’ i stała się czymś, co grzeje moje serce. Może dlatego, że w głębi jestem idealistą? Przez całe dzieje ludzie rozmyślają, jak życie uczynić lepszym. Podejmują różne próby. Ulegają różnym mirażom i ideom o doskonałym świecie. Minęło właśnie 500 lat od „Utopii” Morusa. Potem (i przedtem) było jeszcze wiele podobnych prób myślicieli, pisarzy, polityków jak np. Bacona, Campanelli czy A. France. Rousseau i inni tęsknili za powrotem do natury (czyż – jak przypomina Máté – przez większość naszego bytowania jako gatunku nie żyliśmy w prawdziwym ogrodzie?), ale ludzkość wybrała raczej postęp cywilizacyjny, którym obecnie się zachłysnęła. Komunizm dodał do tego plan stworzenia nowego społeczeństwa – krwawo okupiony ofiarami, które budowały zręby „materialnej bazy komunizmu” – z mizernym skutkiem. Jeszcze bardziej okrutnie nowe społeczeństwo chciał stworzyć Pol Pot w Kambodży i paru innych tyranów. Postęp technologiczny rzeczywiście stwarza podstawy by wyzwolić człowieka z kieratu ciężkiej pracy, ale nie tylko o to chodzi. Chodzi o sprawiedliwość i harmonię z przyrodą. O ludzki wymiar rzeczy. Nazwij to utopią, ale zawsze będziemy do tego dążyli. Wymaga to jednak rewolucji nie tyle społecznej, co w naszej mentalności; przez szok jakiego doznajemy obecnie w zakresie niewydolności ekonomii, upadku kultury i wartości, może zrozumiemy, że sami musimy się zmienić, wreszcie zmądrzeć. W tym sensie można by uznać książkę za zlepek mało odkrywczych poglądów, banały o byciu szczęśliwym, pięknym i bogatym. Ale nie – Ferenc nie hołubi bogactwa, pokazuje piękno tam, gdzie współcześni coraz mniej go dotykają. Zatem, główne przesłanie książki brzmi zmień swoje życie.
Máté rysuje możliwości nie tyle teoretycznie, co na bazie własnych doświadczeń i dokonań. Spełnił w wymiarze osobistym i swojej rodziny tę wymarzoną utopię. Ale, uwiera go – jako humanistę, że to tak odosobniony przypadek i próbuje dawać praktyczne recepty dla swych naśladowców. Jak napisał jeden z recenzentów: Konsumpcjonizm to dla autora "Prawdziwego życia" przyczyna wszelkiego zła. Tworzy on nie tylko ekonomiczną konkurencję, przez którą ludzie tracą większość swego życia na zarabianie pieniędzy, ale także powoduje nadprodukcję i przesyt towarami, co w konsekwencji wpływa również na degradację środowiska naturalnego i przyczynia się do powstania kryzysów ekologicznych. Na domiar złego uczestnictwo w wyścigu szczurów wywołuje pogłębiającą się alienację człowieka. Ponieważ Máté sporą część życia mieszkał w północnej Ameryce, to zna dobrze tamtejsze realia. Do czego doprowadziła nas pogoń za amerykańskim snem? Do finansowej niepewności i wyobcowania. Ferenc Máté wzywa nas do ponownego przemyślenia znaczenia takich pojęć, jak „sukces”, „poczucie bezpieczeństwa” i „postęp technologiczny”. To nie jest powieść. To raczej rozprawka – miejscami filozoficzna, a nawet – dzięki licznym odwołaniom do badań, innych prac i statystyk - dziełko po trosze naukowe. Jednak czyta się łatwo, tym bardziej, że autor przytacza autentyczne historie z życia swego lub innych ludzi. Zdumiewa go jak wiele się zmieniło w stosunku do tego, jak żyli ludzie pokolenie lub dwa wstecz. Wcale nie zawsze na lepsze. Gdy czytałem „Prawdziwe życie” od razu przypomniała mi się kultowa książka „Małe jest piękne” (E.F. Schumacher ) z podtytułem: Ekonomia z założeniem, że człowiek się liczy. To samo przesłanie ze wstępu co u Ferenca: „Wydaje się, że zapomnieliśmy, o co w życiu naprawdę chodzi. W zalewie haseł politycznych, kampanii reklamowych, linków, efektów specjalnych, esemesów i wpisów na Twitterze rzadko mamy czas na to, by poważnie zająć się swymi najbardziej żywotnymi, głęboko zakorzenionym potrzebami …”. Tak jak tam zła mitologia wzrostu jako jedynego kryterium rozwoju, a nawet sensu gospodarki, dominacja molochów, nieskuteczność pomocy krajom (nie)rozwijającym się to problemy, które narodziły się kilkadziesiąt lat temu i które żyją nadal, nierozwiązane.
To, wg mnie, mądra książka, miejscami błyskotliwa w formułowaniu trafnych spostrzeżeń i wniosków. Żal i zdziwienie, że ta książka jest mało doceniona i ceniona, dostałem ją na wyprzedaży za połowę ceny. Niedoceniona może dlatego, że była pisana jeszcze w okresie, gdy poruszane sprawy tak jeszcze nie nabrzmiały jak dziś?
Zakres tematów społecznych i gospodarczych jaki Ferenc podejmuje jest szeroki – nie mam ani szansy ani zamiaru w tej recenzji omówić wszystkich. Przytoczę za to tylko parę takich przykładowych obserwacji i refleksji.
Najpierw ze sfery ekonomii i finansów, gdzie Ferenc mówi (czasem wyprzedzając obecne wydarzenia) to, o czym nieraz wspominam na stronie Tajemnice złota. „Kiedy skończyły się nam możliwości inwestycji w rzeczy konkretne, magicy finansowi wymyślili inwestycje abstrakcyjne, np. strukturyzowane fundusze inwestycyjne, swapy i instrumenty sekuratyzacji oparte na długu, których nikt do końca nie rozumiał i przy których bajka o żelaznym wilku wydawała się szczerą prawdą. Jednak podstawowy problem z tymi finansowymi nowinkami polegał nie na tym, że inwestorzy byli ciemni jak tabaka w rogu, ale że popędzani przez pozbawionych skrupułów sprzedawców i komputerowe systemy kupna i sprzedaży, które przytłaczały i wykluczały powolne ludzkie reakcje, inwestorzy, włącznie z kadrą kierowniczą, przestali samodzielnie myśleć”. „Koszty znacznego postępu w kategoriach gospodarczych były dwojakie. Po pierwsze, straciliśmy poczucie bezpieczeństwa i samodzielność, bo przeprowadziliśmy się do dużych miast, by pracować dla innych, zagrożeni zwolnieniem, na łasce i niełasce rynku czy widzimisię szefa, ale też co gorsza, stopniowo oddalaliśmy się od rzeczywistości i zaczęliśmy żyć w świecie długów i mrzonek. Wydawało się, że nikt nie interesował się tym, kiedy i jak nasze rachunki zostaną spłacone, tak samo jak Bernie Maddoff nie przejmował się dniem sądu. Aż ten nadszedł”. „Wydaje się, jakbyśmy stali się społeczeństwem, które boi się spojrzeć prawdzie w oczy”. Jakże to prawdziwe – w wielu sferach naszego życia. Osobiście mam wrażenie, że dyskusje polityków często bija pianę wokół spraw nieistotnych, odbiegają od przyczyn zjawisk, postulują łaty na łatach, zamiast zmierzenie się rzeczywistym rozwiązaniem. „Czy nasze życie stało się tak bezsensowne i puste, że każdą jego chwilę musimy zapychać zabawkami? … Dobra wiadomość jest taka, że odwrócenie tego trendu to pestka. Musimy po prostu zastąpić przedmioty ludźmi”. „… największą zbrodnią mitu stałej pracy nie jest to, że prowadzi do nieporozumień – na przykład tego, że jest stała tylko dopóty, dopóki człowieka nie wyleją – ale że przez ciągłe jej poszukiwanie tracimy z oczu możliwość prowadzenia niezależnego, urozmaiconego i naprawdę bezpiecznego życia”. „… w naszej kulturze bycie po prostu człowiekiem jest strata czasu, ale bycie ‘zabezpieczeniem ryzyka kredytowego’ naprawdę wiele znaczy”.
Bezduszność obecnego modelu ekonomicznego polega miedzy innymi na tym, że właściciel (dużego) biznes często jest nieobecny, nieuczestniczący, daleki – rozmyty w relacjach kapitałowych.
Bliskie są mi sprawy zdrowia, więc pociągnę nieco ten temat. Ferenc stawia na samowystarczalność poprzez własne, ekologiczne uprawy. W dodatku nr 2 podaje konkretne zalecenia jak się zająć tą działalnością. Taki model rozproszonego rolnictwa wspiera miejscowe farmy, płodów rolnych nie transportuje się na duże odległości, co redukuje koszty, zanieczyszczenia powietrza oraz pozwala nie stosować konserwantów. Dodam od siebie, że specjalizacja może być korzystna, pod warunkiem że nie kosztem jakości i niszczenia środowiska, co wynika na ogół z priorytetu zysku. Autor jest amatorem i piewcą dobrego jedzenia. Sam je produkuje, sam przyrządza potrawy. Chodzi o jakość – zarówno zdrowotną jak i smakową – w odróżnieniu od jakości wyglądu oraz objadania się żywnością śmieciową, co jest jednym z objawów kojarzonych z depresją, samotnością, lękiem, frustracją, stresem, problemami w stosunkach międzyludzkich i niską samooceną – sprawami który autor poświęca sporo miejsca. Podkreśla pewne paradoksy, np. to że dziesięć razy więcej wydaje się na produkty przeznaczone na nieproduktywne trawniki (nie mówiąc o czasie na ich pielęgnację), niż na domowe warzywniki. Tu przypomnę, że nie tylko nowa piramida żywieniowa ale i długie doświadczenia ludzi wskazują, że ważną podstawą zdrowia jest spożywanie jarzyn i owoców. Boleje nad tym, że (cytat z A.F. Neumana) „Żyjemy w świecie, gdzie lemoniadę robi się z użyciem aromatów syntetycznych, za to politurę do drewna produkuje się z prawdziwych cytryn”. I zawołanie autora, pod którym się podpisuję „Słońce i świeże powietrze. Nie jesteś grzybem”.
Máté jest krytykiem współczesnej cywilizacji w wielu jej aspektach. Boleje zwłaszcza nad upadkiem relacji, w tym tych najważniejszych – w rodzinie. Widzi podstawową rolę edukacji – zarówno domowej jak i szkolnej. Przykładowo: „… ważne jest, aby szkoła była miejscem, gdzie uczniowie poodkrywać, kim są i co mogą zrobić”. „Badania Kaiser Family Foundation [2010 r. – w czasie gdy Internet jeszcze nie wyparł w tej mierze jak dziś telewizji] wykazały, że dzieci w wielu od ośmiu do osiemnastu lat poświęcają na oglądanie telewizji 1600 minut tygodniowo, podczas gdy ilość jaka dziecko spędza na znaczącej rozmowie z rodzicami, wynosi trzy i pół minuty tygodniowo” (!) „Przyjmujemy, że jesteśmy bezsilni, więc tacy się stajemy. Tracimy przyrodzoną zdolność bawienia innych i samych siebie … i zwracamy się bezradnie do telewizora. Kiedy już uda się przekonać dostatecznie wielu ludzi, że są zbyt nudni , by udzielać się towarzysko, rodzi się ogromny przemysł rozrywkowy, … a gdy nie potrafimy wyjaśniać nieporozumienia twarzą w twarz, powstaje ogromny przemysł prawniczy,, a gdy nie umiemy wydawać i oszczędzać, rodzi się finansowy Behemot, który przejmuje władzę nad światem”. „…Gry wirtualne wypierają z naszego życia gry prawdziwe, tak też – na odwrót – prawdziwa zabawa tak wypełnia nam czas, że nie pozostawi miejsca na kiepskie namiastki i wyruguje potrzebę gier komputerowych, esemesowania i ciągłego siedzenia ‘na fejsie’ ”. „Nikt na świecie nie umie żyć na całego tak jak dzieci, które wymyślają miliony niemądrych, niewygodnych, śmiechu wartych i magicznych sposobów, by być człowiekiem”. „Nasz współczesny tryb myślenia jest coraz bardziej ograniczony do: tak albo nie, z nami albo przeciw nam, czarne albo białe. Globalny kryzys, do którego takie pospieszne, płytkie myślenie może doprowadzić, jest oczywisty”. Jest też dużo ciekawostek. Parę przykładów. Np. o tempie rewolucji przemysłowej: W roku 1830 na świecie było kilkadziesiąt kilometrów torów kolejowych, lecz do roku 1850 ich długość doszła do 37 000 km. Stutysięczna w XVII w wieku populacja Londynu rozrosła się do siedmiu milionów już do końca XIX wieku. Ale … nie będę zabierał ci przyjemności odkrywania tych zaskakujących przyczynków do tez autora.
Na koniec. Cały czas przewija się tęsknota za autentykiem, za naturalnym pięknem. Nawet taka: „Jest takie stare powiedzenie, że piękno powstaje w oku tego, kto ogląda. Guzik prawda. Uwierzcie facetowi, który głęboko kocha kobiety: prawdziwe piękno jest w oku oglądanej. Jeśli odłożyć na bok pewne naturalne przekleństwa, większość kobiet może być tak piękna, że klękajcie narody, ale musi to być autentyczne głębokie piękno: apetyt na życie, humor, szczerość, ciekawość, troska, wszystko to , co widać w oczach. Dobra, rozszerzmy tę zasadę tak aby objęła serdeczny uśmiech, który tak samo jak oczy ukazuje to, co w środku. Nie wiem, ile już razy widziałem świetnie zbudowana kobietę, którą społeczeństwo uznałoby za przepiękną, ale odpychała mnie pustka w jej oczach albo nieszczerość uśmiechu”.
Zapraszam do takich lektur.
Leszek Korolkiewicz (pierwotnie opublikowane na https://www.facebook.com/futurebooks/ )