Okazje dnia

poniedziałek, 10 października 2016

Uwaga żywność!

Uwaga żywność. Ukryta prawda o tym co jemy.
Krótkie omówienie książki

'Na fali'  pogłębiania tematu złej i fałszowanej żywności, czym ostatnio zająłem się w  artykułach o glutenie oraz komplementarnym do niego o zbożach i chlebie, omawiam poniższą książkę Uwaga żywność (autor - Leonid Rudnicki).
Nie nazwę tego recenzją, bo nie mam na tyle specjalistycznych kompetencji, by to zrobić, raczej komentuję jako ktoś, kto interesuje się zdrowiem i zdrowym odżywianiem się.

Wyd. Enso, 2014 , 130 str.

Spis treści (bez wymieniania podrozdziałów)
Wstęp
Przedmowa
1. Niebezpieczna żywność jest taka smaczna
2. Mięso
3. Ryby
4. Produkty mleczne
5. Oleje roślinne
6. Herbata
7. Kawa
8. Warzywa i owoce
9. Zatrucia pokarmowe i pierwsza pomoc w razie zatruć
Zakończenie.

Książka jest w wielu miejscach bulwersująca, ponieważ pokazuje jak często i jak podstępnie jesteśmy oszukiwani.
By to krótko przedstawić posłużę się cytatami z opisu książki:

Sztuka oszukiwania kupującego została doprowadzona do doskonałości. Maskowanie przeterminowanych produktów żywnościowych to część obowiązków sprzedawcy, co stanowi tajemnicę poliszynela. Rzecz w tym, że zabrania się wyrzucania zepsutych produktów. Sprzedawca musi je sprzedać po cenie produktu wysokiej jakości. W przeciwnym razie właściciel kramu odliczy wartość przeterminowanego produktu, który nie został sprzedany, z pensji sprzedawcy. Dlatego trzeba przeterminowanym towarom nadać atrakcyjny wygląd. Bez oszustwa nie ma sprzedaży.
Słyszałeś dowcip o tym, że mięso może wyleczyć każde zapalenie?
Prawda jest prosta: jeśli zwierzę zachoruje, weterynarze podają mu ogromne dawki antybiotyków. Jeśli leczenie nie pomogło, zwierzę idzie na ubój. Taką właśnie drogą ogromne dawki antybiotyków trafiają najpierw do mięsa, a potem do organizmu człowieka.
... W sklepach wielkopowierzchniowych króluje żywioł stosunków rynkowych. Bez oszustwa nie ma sprzedaży. Hipermarkety na wszelkie sposoby starają się zwiększyć obrót, na przykład wydłużając okresy przydatności towarów. Przeterminowane produkty na nowo się pakuje, okleja i wystawia na ladę. Dodatkowo oszczędza się na energii elektrycznej. W ten sposób zamrożone warzywa, których temperatura przechowywania powinna wynosić co najmniej -18°C, przechowuje się w lodówce w temperaturze -10°C i wyższej. Otwarcie narusza się elementarne zasady przechowywania towarów. Okresy przydatności produktu znacznie się skracają, lecz produktów tych nie wyrzuca się, tylko sprzedaje. Każdy dział hipermarketu ma prawo wyrzucić jedynie określoną ilość i jeśli pod koniec dnia pracy produkt jeszcze leży na ladzie, to zdaniem właścicieli winę za to ponosi wyłącznie sprzedawca. Powinien on za wszelką cenę sprzedać towar; a jeśli nie sprzeda, to będzie musiał kupić go sam. Dlatego też menedżerowie uciekają się do oszustwa.
Przykładów nie trzeba szukać daleko. Wszyscy kupujemy kiełbasę, niewiele zastanawiając się nad okresem jej przydatności. Wygląda apetycznie? Bierzemy! Właśnie po to, by kiełbasa wróciła do apetycznego wyglądu, sprzedawcy posuwają się do wszelkich podstępów. Datę produkcji zmywa się acetonem, wypuszcza się powietrze z napęczniałego plastikowego opakowania - w tym celu przekłuwa się igłą ze zwykłej strzykawki w niedostępnym dla wzroku miejscu. Nakleja się nową datę na opakowaniu, dokładnie przeciera się kiełbasę, niszcząc w ten sposób podejrzane zacieki. Jeśli nie udaje się zmienić daty, to po prostu nakleja się na nią kod kreskowy sklepu, a wówczas niemożliwe jest odczytanie daty produkcji...
Zanim przejdę do paru uwag merytorycznych, sprawa formalna, która mnie zastanowiła.

Nie bardzo wiadomo kim jest  autor. Ma polskie nazwisko, ale książka jest tłumaczeniem - nie wiadomo  z jakiego języka i z jakiego oryginału. Nietypowo. Zatem, prawdopodobnie, pewne przytoczone uwarunkowania mogą nie w pełni odpowiadać polskiej rzeczywistości?
Jeśli to rzeczywistość zachodnia, to za sprawą infiltracji i wpływu Zachodu na Polskę (zwłaszcza gdy przyjęte zostanie CETA i TTIP) jesteśmy od tego niedaleko ... chyba że się ockniemy i obronimy polską żywność.
 
Książka jest rodzajem poradnika o tym jak sprawdzać żywność, jak uchronić sie przed fałszerstwami. Miejscami są to informacje bardzo fachowe - jakby dla technologów żywności, ale jest też dużo praktycznych porad dla zwykłego konsumenta.
Autor nazywa obecną sytuację "genocydem spożywczym". Głównym motorem tego zjawiska jest nieuczciwość powodowana chciwością, a najczęstszą metodą falsyfikacja towarów.
 
Falsyfikat (z łaciny falsificare — podrabiać) - to produkt uzyskany. w rezultacie celowych działań nastawionych na oszustwo i (Iub) zatajenie informacji.

Istnieją następujące rodzaje falsyfikacji [tu są podane na przykładzie mięs, w innych asortymentach mogą być jeszcze inne]:

technologiczna - dochodzi do niej podczas produkcji drogą dodawania niewłaściwego surowca lub zmniejszania zawartości procentowej właściwego produktu
przedsprzedażowa — do niej należą takie działania jak:
asortymentowa - całkowite zastąpienie przez inny gatunek, rodzaj, wyrób innej firmy z zachowaniem kilku oznak i zbieżności  zewnętrznej, zastąpienie produktu wysokiej jakości produktem niskoprocentowym, mającym podobne cechy, zastąpienie produktu naturalnego imitacją

jakościowa - np. dodawanie wody, różnych dodatków spożywczych, tańszych składników, zastąpienie produktu naturalnego imitacją

cenowa — sprzedaż towaru niskiej jakości w cenie towaru  wysokiej jakości

ilościowa — niewłaściwy pomiar towaru (ile będzie ważyć dokładnie w gramach?)

informacyjna
 - udostępnianie wypaczonych danych o produkcie, jego nazwie, kraju pochodzenia, producencie, składzie, lub nie dostarczanie tych informacji wcale.
 
W dalszych rozdziałach omówione są szczegółowo różne specyficzne dla poszczególnych asortymentów metody stosowane w supermarketach, w sklepach, na straganach a nawet przez samych rolników. Zadziwisz się poznając jakie są przemyślne, a czasem ... wredne. Ale są i zaskoczenia nie koniecznie tak krytyczne - po prostu rady co lepiej wybierać lub jak przyrządzać i przechowywać.
Warto zwrócić uwagę, iż nie jest bezpieczne lekceważenie terminów przydatności produktów a zakładanie iż są one podawane z zapasem bywa mylne i ryzykowne. Autor przypomina też, że nie tylko sama żywność, ale opakowania też moga zagrażać zdrowiu, np. wspominając o bisfenolu w plastikach.
Dość obszernie omówione są tłuszcze, w tym też mniej typowe.
Pomimo sporej wiedzy jaką mam o kawie - dowiedziałem się jeszcze czegoś więcej  :)
Na końcu książki jest bardzo pożyteczny miniporadnik o pierwszej pomocy w przypadku zatruć różnymi produktami.

Nie wchodzę dalej w szczegóły porad - jest ich bardzo dużo. Sądzę, że każdy świadomy konsument powinien je znać lub przynajmniej przypominać sobie o nich na bazie tego lub podobnych poradników. Czytać etykiety w sklepie, a nawet ex post sprawdzać w domu co kupił, konsultując z tą książką, by uczyć się na błędach i być ostrożniejszym na przyszłość.

Parę wątpliwości a nawet uwag krytycznych.
Bazując na 'moim' stanowisku o cholesterolu, dziwi akcentowanie uproszczonego poglądu o jego szkodliwości i wpływu na choroby naczyniowe.
Autor mówi o fałszowaniu mięsa przez dodawanie dziczyzny. Osobiście uważam że dziczyzna ma lepsze właściwości niż sztucznie i chemicznie 'ulepszane'  mięso np. z krów i kurczaków z masowych hodowli.
Przy omawianiu mleka, oprócz metod fałszowania i niektórych dylematów co do jego pożytków, pominięto ważne aspekty omówione np. tutaj.
Jak dla mnie - stanowczo za mało powiedziano o rozlicznych dodatkach do żywności ("E").
Najbardziej zdziwiło mnie całkowite pominięcie sprawy zbóż, kasz i chleba - i ze względu na zagrożenia od strony tych produktów jak i fałszerstwa - to co było omówione we wspomnianych na wstępie dwóch artykułach. A przecież to produkty sprzedawane i spożywane tak powszechnie i często.

opr. L.K.
(pierwotnie opublikowane na www.LepszeZdrowie.info )

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za komentarz, odpowiadam okresowo. Mój komunikator: http://bit.ly/ToJestWOW